niedziela, 27 maja 2012

Dostałam bibliotekę

...osoby pragnące że mną porozmawiać proszę o zadarcie głowy gdyż ze szczęścia unoszę się pod sufitem.


Kamykadze

Tkwi w nas potrzeba przestrzeni. A w każdym razie większego trawnika, za sprawą którego tupot małych nóżek oraz towarzyszące im wrzaski odsunęłyby się nieco od domu. Przeszkodą w poszerzaniu wybiegu była piętrząca się sterta kamieni, "Co widok mi zamknęły daleki na ścieżaj", więc wspólnymi siłami zabrałyśmy się z babcią Zosią za ich przenoszenie.
W efekcie czego dysponujemy obecnie trzema stertami.  Jest to system rozwiązywania problemów przez ich zwielokrotnianie.

Krajobraz po ognisku

W związku z eksmisją z łóżka szukam miejsca noclegowego.

poniedziałek, 14 maja 2012

Po drodze

   Zdążając wczoraj na komunię, jechaliśmy wspaniale pustą autostradą. Za oknami rozciągało się Morze Rzepackie. Co parę kilometrów na przyautostradowym słupku siedział nieruchomy myszołów i czekał, aż któreś z przejeżdżających aut upoluje mu obiad. Sądząc po wczorajszym natężeniu ruchu, był to jednak dzień postu.
   Łukasz, prowadząc, pieklił się na opisy zjazdów z autostrady, które zamiast wymieniać jakieś większe miasta, podawały nazwy nieznanych miejscowości, typu Krzywda Wielka albo Straszna Rzeź przy Drodze (to ostatnie ściągnięte z "!5 opowiadań nowojorskich"  Runyona). Jeszcze Ciężkie Czasy byłyby jak znalazł.
Biorąc pod uwagę złożoność i skomplikowaną pisownię nazw polskich miejscowości, wykładał Łukasz, tubylec ma jeszcze pewną szansę zorientować się dokąd jedzie, ale los tambylców, a szczególnie tambylców zagranicznych  niegodny jest pozazdroszczenia.


wtorek, 8 maja 2012

Nie przesadzajmy

Siewki na parapecie zaczęły wyglądać, jakby warunki lokalowe przestały im odpowiadać.
Przygotowaliśmy zatem wytworne apartamenty w skrzynkach po warzywach (tu wyrazy głębokiej wdzięczności dla rodziny, która owe skrzynki ofiarnie zbierała i przechowywała w mieszkaniu swem).
Franaszek pomagał w malowaniu apartamentów oraz otoczenia na żółto. Marysia z lubością nurzała ręce w świeżo podlanej   ziemi. Opuchnięty łuk brwiowy (pamiątka po wczorajszym spotkaniu z bratem) oraz opuchlizna na czole (pamiątka po pierwszej w tym roku komarzycy) w połączeniu z patyną z zaschniętego błota nadawały jej wygląd dziecka skrajnie zaniedbanego. Rozważałam w związku z tym zabranie jej tak ucharakteryzowanej na zebranie do przedszkola, może umorzyliby nam część opłat?

środa, 2 maja 2012

Bruksela

Manneken Pis


Ogłoszenie


Uprzejmie proszę o zwrot co najmniej siedmiu z dziesięciu  stopni Celsjusza zabranych przez nieznaną osobę Dzieci żądają prania na świeżym powietrzu.
I co mam powiedzieć: "Dobrze, tylko załóżcie swetry"?

Nie da się ukryć

...schodzą się!