sobota, 25 lipca 2009
Pola Relaksa
Ogniskowa
W ubiegłą sobotę udało się rozpalić rytualne weekendowe ognisko. Przybyli goście byli nieco zalęknieni, bowiem niebo tego dnia wisiało jakoś nisko i miało nieprzyjazny stalowy kolor. Łukasz wszakże takie drobiazgi jak pierwsze krople deszczu oraz dochodzące zza horyzontu grzmoty po prostu ignorował i zawzięcie dorzucał coraz to nowe gałęzie. Polityka nie przyjmowania burzy do wiadomości okazała się skuteczna, zdążyliśmy bowiem zwęglić wymaganą ilość kiełbasek zanim ulewa zmusiła nas do sprintu w kierunku domu. Pozostała część wieczoru upłynęła w nastrojowej atmosferze, w blasku świec i w rytmie naprzemiennie wyłączanego i włączanego prądu.
Jedni z gości odjeżdżając zostawili koszulkę, mamy więc pretekst by ich ściągnąć następnym razem ("Jeżeli chcecie jeszcze zobaczyć Waszą koszulkę żywą, przyjedzcie w weekend. Nie próbujcie powiadamiać policji"). Nie mamy natomiast czym zaszantażować drugich gości, a boimy się, że na hasło "ognisko u Łukasza" mogą zareagować napadem paniki.
czwartek, 23 lipca 2009
Mimikra
Onegdaj, wracając z miasta, zobaczyliśmy leżącą w polu połamaną brązową parasolkę w brązowe cętki. Biorąc pod uwagę ilość wywożonych do pobliskiego lasu śmieci nie był to widok niezwykły. Do czasu, gdy podeszliśmy bliżej, a parasolka łysnęła ku nam czarnym okiem i odleciała. Od tej pory kupując parasol będę się zawsze obawiała, że w sklepie wcisną mi samicę bażanta.
Archeologia rzeczowa
W środę odbyliśmy z Frankiem wyprawę do miasta powiatowego. Przedsięwzięcie to wymaga użycia chusty. Chcąc jechać pekaesem i wziąć wózek musielibyśmy zostać wzięci na hol, bo w środku nie przewiduje się miejsca na takie ekstrawagancje jak dodatkowy pojazd z niemowlakiem. Pomysł z holowaniem miał swój urok, tym bardziej, że niewielkim nakładem środków moglibyśmy uczynić z wózka pojazd uprzywilejowany: pożyczyłabym od mamy Łukasza koguta, a Franek zapewniłby sygnał dźwiękowy. Rozwiązanie to nie zostało zastosowane li wyłącznie z braku sznurka, który o tej porze roku - jak wiadomo - jest potrzebny do snopowiązałek. Zawiązałam więc dziecko w zgrabny tobołek na brzuchu, wzięłam torbę z przydasiami oraz parasol i wyszłam przed dom. Mama Łukasza spojrzała na mnie krytycznie i stwierdziła, że ludzie na pewno pomyślą, że Łukasz wyrzucił mnie z domu.
Z wyprawy przywieźliśmy m.in. niedawno wydane wspomnienia Jerzego Antczaka. Które to natychmiast gdzieś przepadły. Znalazłam je dopiero wczoraj, pod stertą rzeczy piętrzących sie na desce do prasowania. Biorąc pod uwagę uczucia, jakie żywię do żelazka, Antczak równie dobrze mógłby zostać odkopany w okolicach Bożego Narodzenia. A jeszcze bardziej prawdopodobne byłoby znalezienie go za jakieś paręnaście setek lat przez grupę archeologów, którzy nie mogliby wyjść ze zdumienia, że istniała kultura nakazująca swym członkom trzymanie książek pomiędzy bardzo grubymi warstwami ubrań.
Z wyprawy przywieźliśmy m.in. niedawno wydane wspomnienia Jerzego Antczaka. Które to natychmiast gdzieś przepadły. Znalazłam je dopiero wczoraj, pod stertą rzeczy piętrzących sie na desce do prasowania. Biorąc pod uwagę uczucia, jakie żywię do żelazka, Antczak równie dobrze mógłby zostać odkopany w okolicach Bożego Narodzenia. A jeszcze bardziej prawdopodobne byłoby znalezienie go za jakieś paręnaście setek lat przez grupę archeologów, którzy nie mogliby wyjść ze zdumienia, że istniała kultura nakazująca swym członkom trzymanie książek pomiędzy bardzo grubymi warstwami ubrań.
wtorek, 21 lipca 2009
Materializm sylabiczny
"Mam, mam, ba!" dobitnie wygłasza Franek z wyżyn swego przewijaka. Zdecydowanie "mieć" wygrywa u nas z "być".
sobota, 18 lipca 2009
Akcja rosiczka
, , , , , , , , ,
Utrapieniem okolicy są mikroskopijne czarne owady zwane tutaj przecinkami. Bardzo trafna nazwa bo faktycznie wyglądają, jak pogubione przez niechlujnego korektora znaki przestankowe. Mają zwyczaj gromadzenia się na ścianach i sufitach, z których następnie urządzają desant na bardziej przyziemnych lokatorów. Choć bez porównania mniej dokuczliwe niż komary, dają się nam jednak trochę we znaki, bo żadna to przyjemność czuć, że stale coś po człowieku pełza. Jakiś wyalienowany przecinek oderwał się nawet od stada współbraci i osiedlił się pod powierzchnią monitora w moim laptopie. Bardzo to dziwne wrażenie, gdy czyta się jakieś wiadomości, a fragment tekstu nagle odchodzi na bok. Na szczęście przecinki pozostają na razie jedynymi znakami interpunkcyjnymi, które się zautonomizowały. Atak wielokropków mógłby być gorszy.
poniedziałek, 13 lipca 2009
Malwersacja
Dzięki Ani zwiedziliśmy dzisiaj nieznane zakątki okolicy. Po drodze widzieliśmy, że tego lata obrodziły malwopodobne kwiaty (może ktoś wie, jak się nazywają?) oraz bułki śniadaniowe. Droga była nimi usiana, widać szybko rosną przy takiej pogodzie. W przydrożnych zaroślach dostrzegłyśmy też ptaszę wyglądające na skrzyżowanie papużki z wróblem. Egzotyczna ta tutejsza przyroda. Po cichu liczę, że te napotkane bułki rozsieją się u nas w ogrodzie. Cierpimy z Łukaszem na chlebosklerozę i co i rusz któreś z nas zapomina kupić pieczywo.
niedziela, 12 lipca 2009
W opałach
Odwiedzili nas znajomi - jak się okazało, czas0wo bezdomni, bo pod ich nieobecność reszta rodziny wybyła w nieznanym kierunku, unosząc ze sobą klucze. W ten sposób niewinni ci ludzie wpadli w naszą sieć. Łukasz natychmiast wykorzystał ich bezbronność i zarządził ognisko. Patrząc na jego zamiłowanie do palenia stosów cieszę się, że czasy inkwizycji odeszły w przeszłość.
czwartek, 9 lipca 2009
Odpuść sobie millefiori
środa, 8 lipca 2009
Biała Dama
W nocy grzmiało. O trzeciej obudził mnie przemykający koło łóżka biały kształt. Pozbawiłam więc Łukasza snu. Z pewną pretensją, nie wspominał bowiem o istnieniu lokalnych upiorów czy zjaw. Pośpiesznie przeprowadzone pod tym kątem badania ujawniły siedzącą pod łóżkiem Żabę. Nasz pies boi się burzy i w jej trakcie przeistacza się ze stworzenia podwórzowego w domowe. Niestety moja alergia wyklucza Żaby chowające się pod łóżkiem, toteż Łukasz rozpoczął negocjacje wysiedleńcze za pomocą kapcia. Zajęło to sporo czasu, bo obie strony okazały się równie zdeterminowane, a psa jakoś nie przekonało czułe nań cmokanie. Być może ziarno wątpliwości, co do szczerości intencji zasiało w nim to, że cmokanie poprzedzone było okrzykiem "osz ty, do budy!"
Tak czy inaczej drzwi balkonowych strzeże teraz przewrócony stół ogrodowy, a mnie czeka odprawienie za pomocą odkurzacza egzorcyzmów wypędzających ducha psa z domu.
Tak czy inaczej drzwi balkonowych strzeże teraz przewrócony stół ogrodowy, a mnie czeka odprawienie za pomocą odkurzacza egzorcyzmów wypędzających ducha psa z domu.
sobota, 4 lipca 2009
Bezbudzikowcy
Młody, wstawaj, zaspaliśmy! Mówię, przerażona porą, o której się obudziłam. Przed nami sześć kilometrów wyprawy zakupowej, z której mamy nadzieję przywieźć naszym ekologicznym pojazdem dwuśladowym (napęd: siłamatki) wiktuały niezbędne do przetrwania weekendu.
Młody patrzy na mnie nieżyczliwie, po czym z miną mówiącą "Ech, znów te obowiązki!", zaczyna obgryzać lewą stopę. Harówka rozpoczęta.
Młody patrzy na mnie nieżyczliwie, po czym z miną mówiącą "Ech, znów te obowiązki!", zaczyna obgryzać lewą stopę. Harówka rozpoczęta.
czwartek, 2 lipca 2009
Lepiej nie mówić
W sobotę odwiedzić nas mają przyjaciele. Radzi zrobilibyśmy na ich cześć ognisko. Problem w tym, że wspomnienie na głos o zbieraniu chrustu, ostrzeniu patyków bądź kupnie kiełbasy w sposób nieuchronny prowadzi do oberwania chmury, gradobicia oraz lokalnych trąb powietrznych w dniu spotkania. Łukasz planował w czasie suszy zaoferować swe usługi rolnikom - organizowałby u nich ogniska, a oni mieliby zapewnione deszcze.
W sobotę każdy z gości dostanie dla niepoznaki sztormiak, kalosze i koszyk na grzyby, w którym pod kozikiem przemyślnie ukryty będzie kawałek kiełbasy.
Na wszelki wypadek uruchomię jednak piecyk, gdyby nie udało się wywieść aury w pole, posiedzimy przy ognisku domowym.
W sobotę każdy z gości dostanie dla niepoznaki sztormiak, kalosze i koszyk na grzyby, w którym pod kozikiem przemyślnie ukryty będzie kawałek kiełbasy.
Na wszelki wypadek uruchomię jednak piecyk, gdyby nie udało się wywieść aury w pole, posiedzimy przy ognisku domowym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)