Od kilku dni na zewnątrz trwały intensywne prace nad zmianą scenografii. Wiatr sumiennie ogałacał z liści te drzewa, które nie poddały się nocnym mrozom. Dziadek podolski, który zawsze zżyma się, że widok na kościół zasłania nam jedyne w okolicy wysokie drzewo, powinien być zadowolony - nareszcie widać dzwonnicę.
Jesień jest jednak surowa dla drzew - z niektórych tylko cień został.
czwartek, 5 listopada 2009
środa, 4 listopada 2009
Czas suszy
"Patrz no, mamy Pankiewicza", powiedziałam młodemu. Za oknem, w ciemności połyskiwały białe łaty śniegu. Zupełnie jak "Łabędzie w Ogrodzie Saskim nocą" (malarzowi tak naprawdę chodziło na pewno o "Pierwszy śnieg w ogrodzie"). Nagle wiatr wwiał w pole mojego widzenia jakąś tkaninę, w której w nagłym błysku olśnienia poznałam wywieszoną rano pościel. Podjęta natychmiast akcja ratunkowa zakończyła się sprowadzeniem do domu dwóch kompletnie przemoczonych kołder i pary zziębniętych koców. Całe towarzystwo schnie teraz w łazience. Zanosi się na to, że dzisiejszej nocy ogrzewać nas będą jedynie ciepłe uczucia.
Zatarg
Ulubioną wieczorną lekturą Łukasza jest gazeta "Anonse", zamieszczająca oferty sprzedaży samochodów, koparek, ciężarówek i innych motoryzacyjnych obiektów pożądania. Problem w tym, że o dostęp do prasy walczy też potomek, lubiący nadać czasopismom miłą dla oka formę strzępów. Przed chwilą został rozszarpany najnowszy i - jak mi się wydaje - jeszcze nie czytany egzemplarz. "Chyba zadarłeś z tatą", mówię młodemu. A ten nie słucha, drze dalej.
poniedziałek, 2 listopada 2009
Umiarkowany
Fot.: Kwestia podczas rozkładania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
