środa, 4 listopada 2009

Czas suszy

"Patrz no, mamy  Pankiewicza",  powiedziałam młodemu. Za oknem, w ciemności połyskiwały białe łaty śniegu. Zupełnie jak "Łabędzie w Ogrodzie Saskim nocą" (malarzowi tak naprawdę chodziło na pewno o "Pierwszy śnieg w ogrodzie"). Nagle wiatr wwiał w pole mojego widzenia jakąś tkaninę, w której w nagłym błysku olśnienia poznałam wywieszoną rano pościel. Podjęta natychmiast akcja ratunkowa zakończyła się sprowadzeniem do domu dwóch kompletnie przemoczonych kołder i pary zziębniętych koców. Całe towarzystwo schnie teraz w łazience. Zanosi się na to, że dzisiejszej nocy ogrzewać nas będą jedynie ciepłe uczucia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz