środa, 30 października 2013

Noce i dynie.

Przedszkole zażądało złożenia ofiary w postaci dyni. W związku z tym Franaszek pracowicie sporządził rumaka, karocę oraz Kopciuszka. Gabaryty tego ostatniego pozwalają nam swobodnie wystartować także w konkursie na zilustrowanie wybranego przysłowia. W tym wypadku: Baba z wozu, koniom lżej.

wtorek, 29 października 2013

Dzieła zebrane










Na półce obok wystąpień Engelsa Merkel i albumu Lenina Riefenstahl.

Fot.: fragment wypowiedzi Akunina

Iść w stronę słońca

Pogodny wygląd gwarancją sukcesów w życiu osobistym i zawodowym

poniedziałek, 21 października 2013

Skleroza dwuosobowa

Wspominamy pobyt nad morzem i uroki plaży.
- Pamiętasz, jak myśleliśmy, że to meduza, a to była ryba? - zagaja Franaszek.
- Nie- odpowiadam.
- Ja też nie - przyznaje syn.

Jesienny spacer poetów*

- Wszystko się zmienia, coś było a teraz tego nie ma! - Franciszek znienacka huknął rymem. odnosząc się do braku grzybów, które onegdaj stały spacerowej trasie.
Ach, ta pora roku! W powietrzu roi się od prątków poezji. Niektórych wyjątkowo mizernych.


*)  
Drzewa jak rude łby barbarzyńców
wnikały w żyły żółtych rzek.
Biało się kładł popiołem tynku
wtopiony w wodę miasta brzeg.
Szli po dudniącym moście kroków
jak po krawędzi z kruchego szkła,
pod zamyślonym grobem obłoków,
po liściach jak po krwawych łzach.
I mówił pierwszy: „Oto jest pieśń,
która uderza w firmament powiek”.
A drugi mówił: „Nie, to jest śmierć,
którą przeczułem w zielonym słowie”.
                                    K.K.Baczyński

wtorek, 15 października 2013

Agresja przyodziewku

Ściągnęłam z kaloryfera niedosuszony t-shirt. Wyszczerzył kły. Żeby ubranie człowieka atakowało to przesada!

sobota, 12 października 2013

Humanitarne podejście


Półkom w bibliotece w bibliotece jest ciężko. Ulżyj im!

piątek, 11 października 2013

Niepewność


Rozłożyli przenośny korytarz, wpełzli do środka. Mija niemal pół godziny odkąd siedzą cicho. 
Żadnych odgłosów szarpaniny, płaczu i wrzasków.
Niby rozkosznie, ale taka anomalia w zachowaniu ma w sobie coś głęboko niepokojącego.
Muszę zobaczyć, czy kalendarz nie kończy się na dniu dzisiejszym.

Jesieniobranie


Mam tu jesień, rzekła Marysia, pokazując pudełko żółtych liści.

Nie wiem: dopingować do zbierania? Na jesień nie mam chęci i miło by było,  gdyby ją ktoś sprzątnął.
A może przeciwnie, hamować dziecko, by nie sprowokowało przedwczesnego nadejścia zimy?

A co z liśćmi: do zalewy i w słoiki z nalepkami: MARYNATA "Zmarszczki lata"?

Prośba

Apel na podłodze dworca. Musiałam przeredagować zawartość torebki.
Siekiery nie było na obrazku, więc ją sobie zostawiłam.
Szukam teraz znaku "Prosimy zdjąć kominiarki maskujące twarz i zostawić odciski palców u kasjera".

wtorek, 8 października 2013

Problemy z artykulacją

Franek zaczął dzisiaj wymawiać "r".
- Powiedz, powiedz "rrrowerrr"! A "atrakcyjna atmosfera"?!  - cieszę się jak głupia. Obłudnie przy tym współczując rodzicom, których zdrowe dzieci chodzą do przedszkoli. Biedni ludzie, umykają im kolejne osiągnięcia potomstwa.
- StRasznie pachnie - oznajmia w tym momencie Franaszek.  W czasach, gdy nie artykułował "er" tego typu sądy nie brzmiały tak kategorycznie.
- StRasznie ładnie - poprawia się, czytając z mojej stężałej twarzy groźbę  "Jeśli ci się nie podoba, wcale nie musisz jeść makaronu z truskawkami".
- Jesteś stRasznym potwoRem - dodaje po chwili tonem wyjaśnienia.
Pilnie szukam  ćwiczeń logopedycznych na nie wymawianie "r". Chcę powrotu kiólika. I pijata.

Żródła myśli filozoficznej

"Wszystko płynie" skonstatowała Marysia, zaglądając pod umywalkę. Heraklitowi też pewnie przeciekała bateria w łazience.

Zadanie


Znajdź piętnaście Celsjuszy, którymi różnią się te dwa obrazki.

poniedziałek, 7 października 2013

Ruszać się!

Franaszek zachęcający ładunki elektryczne do ruchu, czyli dopingowanie prądu, by do nas wrócił.

Fhotel z miejscami noclegowymi

Aktualnie w naszym ośrodku fhotelowym przeprowadzane są badania nad możliwością leczenia bezsenności przez mebel. Wstępne wyniki wydają się bardzo obiecujące: dwa uśpienia w ciągu półtorej godziny.

A mnie jest szkoda lata


Maryśka, wiedziona tęsknotą za upałami, ustawiła termostat na trzydzieści osiem i pół stopnia. I mimo skomleń  "Spójrz córuś, pogoda prześliczna, a my musimy siedzieć w domu. Zejdźże dziecko z tych temperaturowych szczytów", konsekwentnie utrzymuje ten stan. Uwewnętrzniamy się zatem zaciekle, za tło muzyczne mając głuche pokasływanie oraz sporadyczne kichnięcia. Zaskakująco donośne jak na to, że emitowane są z poziomu dziewięćdziesięciu czterech centymetrów.
Obrazek: Maria Nieprzejednana.
Bacz na atawistyczną potrzebę szlafmycy.

Na lewo lek, na prawo lek

... syropów nikt nie zliiiczy!
W przechodni spotkałyśmy większość przedszkola z panią przedszkolanką na czele. Że też nikt do tej pory nie wpadł na to, że te placówki powinny być połączone! Zajęcia przedszkolne w poczekalni i codzienna porada pediatry. Proste?