sobota, 31 grudnia 2011

Ofiary terminarza

Lube dziatki stosują własny kalendarz, w którym Sylwester przypada trzydziestego grudnia. W ramach obchodów tego dnia  funduje się rodzicom małosenną noc. Podejmowane następnego wieczoru próby świętowania z resztą ludzkości nadejścia nowego roku, zamieniają się w związku z tym w  walkę o przetrwanie do godziny dwunastej.
Niemniej dotrwaliśmy. Co więcej, podjęliśmy rozmaite postanowienia. Jedno zawisło na szafie. Jak na załączonym obrazku widać. Ochotników zachęcam do interpretacji tego dzieła (nie dłuższej wszakże niż  cztery arkusze papieru kancelaryjnego).

Prześwietlenie





 Na przekór wszystkim, twierdzącym, że już wiosna i na przekór pachnącemu groszkowi, który wznowił działalność i dzielnie pnie się ku górze w skrzynce pod oknem, my wiemy, że jest zima. Słońce dostaje zadyszki w połowie widnokręgu.. I jakoś tak krzywo na nas patrzy.  Co skutkuje pojawieniem się spektakularnych cieni. Podczas dzisiejszego spaceru wyszło na jaw, że Żaba jest psem gabarytowo niepokaźnym, ale za to wielkim duchem. Duch to ten z prawej.


wtorek, 27 grudnia 2011

Kurs zniechęcania do świąt

W amoku przedświątecznych przygotowań  nie potrafiłam pogodzić się z tym, że dzieci nie obserwują moich poczynań nabożnie i cicho,  a zamiast tego  wysypują klocki na podłogę w kuchni i zdradziecko podkładają mi pod nogi samochodziki, po stąpnięciu na które można efektownie runąć na ziemię.
Z właściwą sobie łagodnością oświadczyłam synowi, że ma natychmiast posprzątać zabawki z podłogi, albo położę je na szafie, wrzucę do maszynki do mięsa i rozwałkuję, grRAU!!!
Po tej eksplozji talentu pedagogicznego z kuchni dobiegła mnie pełna buntu pieśń Franka: "Dziecko jest niezadowolone, dzieckowi trzeba spokój dać!", widomy znak, że nasza ulubiona* płyta Pippi piratka zawiera treści ważne dla młodego pokolenia .

*) Zasadniczo jedyna dziecięca płyta, której słucham z przyjemnością
 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Siekierezada



- Babcia prosi o wzięcie piły, bo trzeba ukrocić choinkę - rzucam w przestrzeń po zakończeniu rozmowy telefonicznej.
Chwilę potem w drzwiach niczego się nie spodziewającej babci Zosi stanęło dwóch mężczyzn - jeden z siekierą, drugi z piłą. Musieli tworzyć miły dla oka obrazek ze złowrogą nutą w tle.
Nasłałam męża i  syna nie na tę babcię co trzeba - utemperowania gałęzi wymagała choinka warszawska, a oni poszli siać postrach lokalnie.
Ale, jak wiadomo, "Przychodzisz do mnie z siekierą, znaczy, że też nie jestem ci obojętny."





piątek, 23 grudnia 2011

Rozterka

Poza piernikiem polukrowałam córkę. Myć, czy dekorować migdałami?

niedziela, 18 grudnia 2011

Precz z mimikrą

Młody przygląda się krytycznie, jak robię sobie makijaż.
-Nie chcesz pójść do ludzi taka brzydka? - pyta z odcieniem zawodu.
Widać, że wolałby, żeby matka budziła spektakularne przerażenie i popłoch wśród ludności. Te miłe uchu okrzyki grozy! Przed następnym wyjściem zrezygnuję z maskowania chitynowego pancerzyka i zielonego rogu na czole.

sobota, 10 grudnia 2011

I jeż też.

Od jakiegoś czasu prześladuje mnie sikorka Stefania.  Poświęconą jej książeczkę lubię mniej niż umiarkowanie, a tym powściągliwsze są me uczucia, im częściej młody daje ją do czytania.
Dzisiaj również przyszło nam się zmierzyć z z zagadnieniem upierzenia, trybu życia i upodobań żywieniowych tego stworzenia. Kiedy doszliśmy do kwestii lokalowych, zapytałam dziecko, kto jeszcze mieszka w lesie.
"DZIUPLAN", odparł syn mój, zoolog in spe, wskazując na dzięcioła.


czwartek, 8 grudnia 2011

Układanka

BRZDĘK! Słój po miodzie przerwał nić żywota desperackim skokiem z suszarki. Podłoga zaroiła się dziesiątkami ostrych puzzli. W sam raz do układania na długie zimowe wieczory. 
"Musimy powyrzucać wszystkie nieostrożne słoiki", ze stanowczością w głosie zaopiniował Franek, kiedy wróciłam do kuchni ze szczotką.

Strzeżcie się płoche naczynia, zrobimy wam testy psychologiczne i wyeliminujemy wszystkie wykazujące się brakiem rozwagi.


wtorek, 6 grudnia 2011

Prezentacja

Zapomniałam powiedzieć dziecku o mikołajkach. Rano w naprędce nadrobiłam zaległości, anonsując podarunek. Franek, z obłędem w oczach, udał się na poszukiwania obuwia.
Zabrało mu to masę czasu, bo przykryte było prezentem, którego konsekwentnie nie dostrzegał (w końcu zapowiedziane było, że niespodzianka będzie W butach, a nie NA).
Kiedy jednak w końcu udało mu się je zobaczyć, krzyknął ucieszony: "Mikołaj przyniósł mi złotą gwiazdkę!"
Tak, gwiazdki były najlepsze.


poniedziałek, 5 grudnia 2011

Ogłoszenie

2 białe łabędzie oraz zestaw płomiennych zachodów słońca przyjmę.

Prognoza

Instytut Meteograficzny informuje: będzie długi deszcz (patrz plansza).
Prognozę sporządził ekspert pochodzenia pozaziemskiego.
To ostatnie wyszło na jaw, gdy poproszony o otwarcie drzwi odparł "Nie mogę. Wszystkie trzy ręce mam zajęte".



niedziela, 4 grudnia 2011

Trzy po trzy

Ludzie, ludzie, ja zwariowałam, pieniądze rozdaję! Zielony wygrywa, czarny przegrywa. Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może!

Tu pierwowzór (na drugiej minucie i ośmiu sekundach):

Liść polecony


Wiatr duje, brzozy zrobiły się jakieś takie ościste. Mimo to nie czujemy się specjalnie grudniowo. Dyżurny kret skrupulatnie rozorał trawnik przed domem; pigwowce i fiołki uporczywie kwitną. Łukasz kontent niezmiernie (no, może ożywiona działalność kreta nie napawa go entuzjazmem), czyni uroki, żeby taka pogoda utrzymała się do kwietnia włącznie, co ograniczyłoby karmienie pieca opałem. Sądzę też, że planuje kampanię promującą mycie w zimnej wodzie i eksmisję kaloryferów, co pozwoliłoby przerobić kotłownie na świetlicę, w której domownicy wycinaliby hołubce w ramach programu kulturalno-rozgrzewającego.
.



sobota, 3 grudnia 2011

Wzniesienie

Nie, to nie jest nowa Kozyra, tylko lokalny gotyk na chwilę przed przejściem niszczycielskiego tornada. Franek ceni bowiem kompozycje horyzontalne.

Coś mi wpadło do głowy

Jestem nieco przerażona sugestią z komentarza, jakoby groziło nam, że z książek zostaną same okładki. Pobyt w naszym domu zdecydowanie okładkom nie służy.

piątek, 2 grudnia 2011

Obłożnie książkowi

Wieczorne czytanie czasu przerywane jest z reguły krzykami Franka protestującego przeciw inwazji Marysi.
Faktycznie, ma kobieta skłonność do wpełzania na akurat czytany fragment, co potomka kompletnie wyprowadza z równowagi. Nie jest lekko, nie. W powietrzu unosi się:  "Zabierz ją!"  zamiennie z: "Ona mi przeszkadza!", albo: "Mamo, ona mi czyta!" (?!)
Nawet patrzenie na tę samą książkę jest zdaniem Franciszka niedopuszczalne. Wydaje się, że posądza on Marysię o zdolność do absorpcji druku wzrokiem. Jeżeli syn ma rację, to któregoś pięknego dnia znajdę się w posiadaniu ogromnej liczby notatników.

Przekręt

Do Warszawy sprowadziło nas smutne wydarzenie. Dzieci były jednak zachwycone wyjazdem. Szczególnie kolekcja zabawek Pradziadka wprawiła je w zachwyt.
Pradziadek, zdaje się, został zmuszony do zweryfikowania definicji zegara z urządzenia wskazującego czas na "Fenomenalny Przyrząd do Kręcenia tymi Śmiesznymi Wskazówkami" .


Rodzice znów przykręcili ogrzewanie

W związku z próbami wprowadzenia drobin ładu w chaos nasz codzienny, wraz z nastaniem wiosny pudło z czapkami wywędrowało... No właśnie, gdzieś. Udało się w kierunku, którego do tej pory nie potrafię ustalić. Dzieci mają nakładane na głowy zwieńczenia wyglądające oryginalnie dość.  Zastanawiam się,  w jakim momencie sąsiedzi powiadomią pomoc społeczną.