wtorek, 6 grudnia 2016

Margines myśli

Zawieszając na kalendarzu adwentowym czekoladki i listy do dziatwy, roztrząsam w myślach jaką wołającą o pomstę do nieba niesprawiedliwością do nieba jest to, że ja nie znajduję rano wdzięcznie nań upakowanych pierogów z kapustą i grzybami lub butli z barszczem. Konstatuję też przy okazji, że ściany bardzo proszą o odmalowanie. I szybko uspokajam sumienie stwierdzeniem, że zamalowanie fresku Marysi ("Mikołaj na sankach" technika kredkowo-akwarelowa) byłoby zupełnie nie na miejscu.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Ministerstwo Zdrąwia

Od kresu października mamy sztafetę chorób. Co jeden turnus kończy wczasy z antybiotykiem, drugi je rozpoczyna. Jestem jedną z uczestniczek, w związku z czym okresowo odbiera mi głos. Żeby umilić dzieciom czas spędzany z patogenami, kupiliśmy zestaw audiobooków i od kilku tygodni słuchamy Chorego Pottera. Przy trzecim odsłuchiwaniu tej samej części, robi się to trochę nużące - w odczuciu starszyzny. Młodszyzna trwa w nieustającym zachwycie i wiesza na drzwiach:


Drugi egzemplarz młodszyzny popełnia hipogryfy:
Komfort psychiczny matki nie jest przynajmniej naruszony, jak to było, gdy po odsłuchaniu Muminków dziecko przyniosło rysunek Buki w sadzie, a matka rozpoznała  w niej siebie.


poniedziałek, 31 października 2016

środa, 26 października 2016

niedziela, 16 października 2016

Termostat w naprawie

Zdaje się, że ustawiłam zbyt wysoką temperaturę ogniska domowego.

sobota, 15 października 2016

Regeneracja

Ważne, by po pracy odpocząć w domowym zaciszu.
A następnie złożyć wniosek o przyznanie renty z tytułu życia rodzinnego.

Makijaż depiększający

- Co masz na oku, że jak zamkniesz, to się błyszczy? - zapytała córka, dostrzegając  nowy cień do powiek.
We Franaszku obudziło to instynkt badacza, bo podszedł i zbadawszy rzecz z odległości piętnastu centymetrów , zakomunikował z niesmakiem
- Smarowała się.

3D

Dzieci, którym wyrodni rodzice nie kupują puzzli przestrzennych, składają orzech.

piątek, 14 października 2016

Fizjonomia w rozsypce

Spotkałam dzisiaj jedną z brwi Groucho Marxa. Oddaliła się w sobie tylko znanym kierunku.

czwartek, 13 października 2016

Świt

Wschodzimy słońce.

niedziela, 9 października 2016

Rozpogódźże się

Za drobną opłatą czynimy lokalne przejaśnienia

Oskubany feniks

Nie mam przekonania do jesieni jako takiej, ale sumaki jej sie udały.

Geologia w praktyce

Wiedzieliście, że płaszcz ziemski zapinany jest na guziki?

Rafa jarmużowa

Po sąsiedzku rosną ukwiały naziemne

Zakład kreowania rzeczywistości

- Co to, koty?
- Tak. I cyklop, taki dwuoczny.

Arcyprzykrość

Za sprawą dziecka straciłam twarz.

Prognoza

Kaczeńce zwiastują wiosnę.
Kiedyś.

czwartek, 29 września 2016

Błędy i wypatrzenia

Porą postwieczorową lauruję i filonię. 
"Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem", a ja dłubię w oczach,  operując odklejające się siatkówki i złorzecząc, że nałożyłam pod spód na palec grubą, cybisowska warstwę farby, przez co muszę czekać aż wszystko wyschnie.  Zasadniczo powinnam przy tym nucić piosenkę o pierwszych przeszczepach ("Ładne oczy masz, komu je dasz?"), ale z braku sympatii do Czerwonych Gitar pozostaję przy "lecz gdy spłynie zmierzch wieczorny, typem staję się upiornym".

wtorek, 27 września 2016

Pod Ostrzami jest szeroko olchowany bar

 Pogoda barowa. Poproszę setkę pomidora.


("I dwa jajka na twardo", jak przytomnie dodała mamatka, mając w pamięci "Noc w operze" braci Marx).


poniedziałek, 26 września 2016

Myszołów

Od kilku dni, wbrew swej woli, gościmy mysz.  W związku z tym odbyła się debata na temat metod eksmisji. Marysia, postulowała, żeby gryzoń podczas wyrzucania był żywy, co nieco komplikowało sprawę. Zaproponowałam wszelako użycie posiadanej żywołapki, charakteryzującej się wysoką niekutecznością, ale dającej miłe poczucie, że zrobiło się coś dla uratowania zwierzątka.
Przemyślne to urządzenie składa się z opieranej o kant wiadra deszczułki zakończonej pomostem z zapadką. Docelowo mysz powinna - cała i zdrowa - znaleźć się na dnie wiadra, ale nasze myszy nie mają chyba przekonania do skoków z wysokości.
Odhaczywszy punkt "jaka pułapka" , przeszłiśmy do kwestii przynęty. Zaproponowałam czekoladę.
I tu córka ma Maria, zwana Angelą, zaniosła się łkaniem. Wśród szlochów powiedziała, że czekolada nie wchodzi w rachubę, BO MAMA JĄ CAŁĄ ZJE. Było to naturalnie oburzające pomówienie godzące w moją wrodzoną wstrzemięźliwość kulinarną. Niemniej, dostrzegam, że rodzina podczas posiłków zaczęła się do mnie odnosić z pewną nieufnością. Żywołapka też nie została zainstalowana. Najwyraźniej niektórzy obawiali się, że rano w wiadrze znajdą mnie.

Powiedz, kto?

Dziecko FAKTYCZNIE wsmarowuje w obrus jogurt z dżemem.

I istotnie, zrzuca Twoje cienie do powiek na podłogę i rozdrabnia na proszek.

Ale kto inny przyniesie Ci kapcie gdy wrócisz do domu?

Dobrze, dobrze, wiem że pies. I na dodatek nie odkręci butelki z wodą i nie wleje zawartości do dopiero co otwartego pudełka papierowych chusteczek.

sobota, 24 września 2016

Podaruj mnie wiatrowi

Maisia zaprojektowała samochód na żagiel. Bardzo necąca koncepcja dla osoby, która ciągle zapomina, po której stronie ma wlew paliwa w aucie.
To ja będę lecieć!

To nie tak

We wrześniu tylko część dni uzyskała akredytację syna i została dopuszczona do użytku.

Remake Richardsona

"Smak miodu" 2016

piątek, 23 września 2016

Pamiątka z celulozy

Zawróc, matko, bieg strumienia pretensji. Ja to wszystko dla ciebie czynię, by lepiej utrwalić w lichej twej pamięci wspólnie spędzone chwile.



czwartek, 22 września 2016

Wieczerza

Trudny wybór między parówką a plastikowym uchwytem, czyli szwedzki stół

Drób po grób

   Hahanna jest na etapie onomatopei. Dzisiaj zademonstrowała Łukaszowi nowo nabyte słowo, opisując rysunek krowy stanowczym "ko-ko". Jesień kury niesie, wiadoma sprawa.
  
   Co przypomina mi pełną grozy historię jednej z naszych kur, która opuściwszy ziemski padół, została zakopana przez Łukasza pod lasem. Czyn ten spotkał się z niedowierzaniem i głębokim oburzeniem psa, który nie był w stanie znieść myśli, że taka dobra kura się marnuje. I usłużnie nam ją co noc wykopywał i przynosił pod bramę, w nadziei, że się opamiętamy. Łukasz codziennie chadzał z łopatą w kierunku lasu, kura wracała, Łukasz znów z łopatą, kura na powrót u bram...
    Mam nadzieję, że "ko-ko" Hanny nie oznacza, że to duch drobiu będzie straszyć.

Rys.: Horacek w  wykonaniu Marysi (żeby nie było, że my zdolne z natury).


Habitat

Na lekcjach biologii mówili, że każdy gatunek organizmów modyfikuje środowisko, w którym żyje.
Nie przypominam sobie, żeby w moim środowisku naturalnym występowały pluszowe pomidory bądź nagie nogi plastikowych dziuń.
Węszę obecność organizmów w pobliżu.

środa, 21 września 2016

Raport z oblężonej twierdzy

Barykadujcie drzwi i okna, jesień idzie!

Taś, taś!

Próba zachęcenia rozsypanego na podłodze ryżu, by sam wpełzł na szufelkę

poniedziałek, 19 września 2016

Sami widzicie

Prawdziwe oblicze poniedziałku

czwartek, 15 września 2016

Kum kur współczucie

Patrzcie, cała oskubana. Nieszczęsne stworzenie.

wtorek, 13 września 2016

Dzień zapobiegania spokojowi

Po powrocie do domu dziecko (w kolejności zdarzeń):
- wdrapało się na krzesło i chwyciło ostrza leżących na stole noży,
- zlokalizowało tabletkę przeciwbólową i przymierzało się do załadunku paszczowego,
- zanurzyło w cukrze telefon ojca i zaczęło zlizywać wspomniany cukier ze wzmiankowanego telefonu,
- sforsowało zamknięcie tuby i zjadło trójaktywną emulsję do ciała, intensywnie regenerując ciało wewnątrz.

Wzięłabym tabletkę na ból głowy, cóż kiedy wrzuciłam ją do zlewu razem z nożami.

niedziela, 11 września 2016

Pierwotny instynkt

Silnie zakorzeniony atawizm każe dziecku odżywiać się tym, co upoluje. Na śniadanie będą śliwka i czerwona cebula. Nie dość szybko uciekały.

Pejzaż kataralny

Ach, ta warszawska zabudowa!

piątek, 9 września 2016

Otwartość

Nie wykluczam, że to przez te poszukiwania klucza do sukcesu ludzie teraz są tacy zamknięci

Centrum Kultury Japońskiej

Bardzo ładną fototapetę rozpięli nam rano za oknem.
Potem jednak horyzont się zmarszczył, wychynęła zza niego rzeczywistość i zaskrzeczała. Choć może to przemocą wyciągany z łóżka syn był.

środa, 7 września 2016

Takitrynd

W tym sezonie modne są kanapy słomkowe.

Czytanka

To lala.
Lala ma oko.
Jeszcze.

Azorek

Licho nie śpi

bo Lao Che słucha.

Przepis na niewidzialność

Umyłam dziecku głowę.
Dziecko zniknęło.
Zaklinam, nie czyńcie tego z pieniędzmi!

Daj mi znak

"Koniec wypadających lejeni"
Ma się eksperta obok, ma się wykładnię przepisów drogowych na poczekaniu.

Weźże matko

"Przestań na mnie patrzeć takim tonem!"

Syn synestetyk.

Idylla rodzinna w obrazach


Rodzina na plaży.
Moja osoba jakoś nie komponowała się artyście z tą sielanką, więc leżę zakopana po szyję.
Jak to ujęła mamatka:
"I mnie się marzy
leżeć na plaży
lub w morzu moczyć
ciało po oczy
Pod parasolem
czytać też wolę
niźli w komputrze
śledzić pojutrze
co się wydarzy,
gdy słońce parzy"

(...) Rysunek celnie oddaje istotę letniego plażownictwa nadmorskiego w aspekcie rodzinnego programu edukacji".
Otóż. Dokładnietakwłaśnie.

środa, 11 maja 2016

Gość w dom


Wiesz, mamo...
Ten listonosz... 
To nie był dobry człowiek.

wtorek, 3 maja 2016

Nasi milusińscy

Wy też nosicie zdjęcia bliskich w potrfelu?