- Bo nie mamy pracy. Co mamy robić? - z westchnieniem odparła córka.
Bezrobocie w Polsce musi być dla kotów palącym problemem.
Debata nad wacikami kosmetycznymi:
- Do nosa są te waciczki? - zapytuje Marysia z właściwą sobie skłonnością do zdrobnionek.
- Do mycia twarzy - prostuję.
- A tata na przykład nie ma twarzy. Jak leży, nie ma twarzy - konkluduje córka.
Boję się zapytać, jak jest ze mną. Zapewne w oczach córki twarz też straciłam. Erozja autorytetu rodzicielskiego na całej linii.
- Nie ma nikogo, kto by chciał umyć za mnie naczynia - powiedziałam ze skargą w głosie.
- Ja ci mogę popatrzeć, zaoferowała uslużnie Marysia