Zawieszając na kalendarzu adwentowym czekoladki i listy do dziatwy, roztrząsam w myślach jaką wołającą o pomstę do nieba niesprawiedliwością do nieba jest to, że ja nie znajduję rano wdzięcznie nań upakowanych pierogów z kapustą i grzybami lub butli z barszczem. Konstatuję też przy okazji, że ściany bardzo proszą o odmalowanie. I szybko uspokajam sumienie stwierdzeniem, że zamalowanie fresku Marysi ("Mikołaj na sankach" technika kredkowo-akwarelowa) byłoby zupełnie nie na miejscu.
wtorek, 6 grudnia 2016
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Ministerstwo Zdrąwia
Od kresu października mamy sztafetę chorób. Co jeden turnus kończy wczasy z antybiotykiem, drugi je rozpoczyna. Jestem jedną z uczestniczek, w związku z czym okresowo odbiera mi głos. Żeby umilić dzieciom czas spędzany z patogenami, kupiliśmy zestaw audiobooków i od kilku tygodni słuchamy Chorego Pottera. Przy trzecim odsłuchiwaniu tej samej części, robi się to trochę nużące - w odczuciu starszyzny. Młodszyzna trwa w nieustającym zachwycie i wiesza na drzwiach:
Drugi egzemplarz młodszyzny popełnia hipogryfy:
Komfort psychiczny matki nie jest przynajmniej naruszony, jak to było, gdy po odsłuchaniu Muminków dziecko przyniosło rysunek Buki w sadzie, a matka rozpoznała w niej siebie.
Komfort psychiczny matki nie jest przynajmniej naruszony, jak to było, gdy po odsłuchaniu Muminków dziecko przyniosło rysunek Buki w sadzie, a matka rozpoznała w niej siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
