środa, 31 października 2012

...

Wczoraj dowiedziałam się, że od poniedziałku brakuje arcyciekawej, niepospolitej i mądrej Osoby.
Los bywa absurdalnie niesprawiedliwy.

poniedziałek, 29 października 2012

Idzie

Zima, Anny odlatują do deszczowych krajów wzgardziwszy gościną w luksusowych naszych apartamentach (goście mają do wyboru nocleg w kuchni, wannie lub przedsionku - pełen wachlarz możliwości), komfortowo i wytwornie urządzonych.
Nie pojmuję. Wszak piękne mamy niechlujstwo, z astronomią złych pająków. A kto zanocuje, ten odjeżdża w popłochu. I czemu?



niedziela, 28 października 2012

23:33



 
Fot.: Dusza towarzystwa  

sobota, 27 października 2012

Prawo soboty



Jest rzeczą  oczywistą i nie wymagającą dodatkowych wyjaśnień, że dzieci, których w ciągu tygodnia nie da się rano dobudzić, w sobotę wstają przed siódmą

piątek, 26 października 2012

Koszmar entomologa

Potomstwo pozostawione samo sobie rozpoczyna prace dewastacyjne. Pilnie potrzebujemy jakiś czasożernych, mniej destrukcyjnych zajęć. No bo ile można wyklejać biedrony z nadczynnością tarczycy (vide: wytrzeszczone oczy) i jedną nóżką bardziej?




czwartek, 25 października 2012

Barw - nie

Potomek został zwrócony z placówki oświatowej w nastroju nieprzysiadalnym. Próby obłaskawienia poprzez złożenie daniny z czytania bajki, robienia pieczątek z ziemniaka czy ugniatania masy solnej nie przyniosły rezultatu. W końcu przystał na robienie barwionego ryżu.
- Jaki kolor bierzemy?- zapytałam, przynosząc krepinę.
- Czarny -  zaordynowało dziecko.
Odkryłam nową kategorię  obok czarnego humoru  - czarny optymizm.



Pod górkę


Przywiezione z Miasta schody okazały się absolutnym przebojem.. I  zarzewiem konfliktu jednocześnie.
.Od rana trwają przepychanki, kto jest bardziej godzien na nich zasiadać. .Wychowywanie na parterze zdaje się powodować niedobory wzniesień w organizmie.  Muszę o tym pamiętać przy następnej wizycie z dziećmi w Warszawie. Suplementacja wyżyn przez wejście schodami na taras widokowy Pałacu Kultury powinna pomóc.


26-sekundowe wieczorne zawieszenie broni

wtorek, 23 października 2012

Gospodarka planowa


Plan zdjęciowy to poważne zagadnienie. Warsztat pracy obejmuje naklejanki, wyklejanki, wycinanki oraz elementy kolorowanek. Tylko plasteliny brakuje.

poniedziałek, 22 października 2012

Niewidoczność

W związku z oczekiwaniem na przylot pewnej Anny z niepokojem  śledzimy doniesienia o zablokowanych mgłą lotniskach. To niepojęte, że nie wdrożono żadnych technik dbania o przejrzystość. W końcu żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku! My na przykład, mimo, że na prowincji, i dysponujemy odpowiednimi technologiami.


Podczas oczyszczania płyty podwórka z mgły.

Siódma

Nie zgadzam się na  ten poniedziałek. 
Nie przyjmuję go do wiadomości.
Zorganizujcie go innym razem albo oddajcie moim rodzicom.


niedziela, 21 października 2012

Trendy w makijażu



Skończmy z obmierzłym dyktatem cieni na powiekach!
Nadszedł czas cieni pod oczami!
Dzisiaj my, jutro cały świat!
a na ładnych pokrowce!

sobota, 20 października 2012

Dyskusja

Gromada oponentów

piątek, 19 października 2012

Czytelni dość

Czytanie małoletnim dzieciom w pierwszych latach ich życia grozi zwichnięciem szczęki na skutek ziewania. Te wszystkie zdania więcej niż proste. Te treści askomplikowane. I ta wywołująca dreszcze  powtarzalność cowieczorna (książeczka o przygodach koszatki po raz trzysta sześćdziesiąty czwarty w tym roku). Zieeeew.
Kiedy przebrnie się przez ten koszmarny okres nadchodzi miła odmiana i można sięgnąć po bardziej złożone teksty. Bez szaleństw (zresztą po dwóch latach odmóżdżających książeczek branie się za coś bardziej wymagającego skończyłoby się najpewniej paraliżem mózgu matki), niemniej jednak.
Nie miejmy jednak złudzeń - nie wyszliśmy jeszcze na prostą, o nie! Teraz dopiero zaczyna się równia pochyła.
Na ten przykład: czytamy synowi swemu wierszyk "Krasmarudek". Po przeprowadzeniu sekcji tytułu, mającej na celu pokazaniu jednej sztuce potomstwa co to jest neologizm, przechodzimy płynnie do głośnej lektury.
"Niby mały, cichy ludzik...
a jak zacznie raz marudzić,
jak się zacnzie głośno wściekać,
pieklić, złościć i narzekać,
to go słychać na kącie"  - wygłaszamy z emfazą. 
Dalej, nabierając przyspieszenia (może dzisiaj uda się szybciej zakończyć seans książkowy), wbijamy się głową w mur,  gdyż w następnej części utworu pada:
"Krzyż się chwieje na Giewonie"
 Jasny gwint, czy  on wie co to Giewont? 
- Giewont to taka góra synu, z  krzyżem na szczycie - kurza twarz, rytm wiersza mi się zgubił. No to jeszcze raz może
" Krzyż się chwieje na Giewoncie,
drży smażalnia ryb w Jastarni (Jastarniatotakamiejscowośćnadmorzem),
podskakują balie (balietotakiedrewnianemisywktórychdawniejsięprało) w pralni,
jedna w Żorach (miejscowośćtotakajestsynkujakWarszawanaprzykład), druga w Żninie,(toteżmiejscowośćjest),
tańczy kurnik w Poroninie (domyśliłeśsiężetomiejscowośćprawda?),
a kilometr od Wałbrzycha (spuśćmy zasłonę milczenia na Wałbrzych)
prycha trabant (prawieauto) pana Zdzicha".
I tak dalej.
Z zakamarków pamięci wynurza mi się wspomnienie myśli Donalda Davidsona*. Z tego, co nie pamiętam, miał onże pomysł interpretacji radykalnej - aktu całościowego rozumienia obcego języka. Żadnych zabaw w przekładanie poszczególnych elementów "a co to jest Giewont?",   "o co chodzi z tą balią?".  po prostu ciach i po krzyku.
To by było coś dla mnie.  Żadnych tłumaczeń. Może nawet żadnych dziecinnych lektur, tylko od razu "Trociny" czytane na głos. Trochę mnie niepokoi to, że nie wiem ile czasu trwa dojście do tego całościowego objawienia językowego. Jeżeli czeka mnie kilka dekad etatu lektora, to idę złożyć podanie o dymisję.





*) Z tego oto tu miejsca przepraszam za nadużycie, wypaczenie i przedstawienie w świadczący o kompletnym niezrozumieniu sposób myśli tegoż filozofa.



czwartek, 18 października 2012

Do kotleta

Moja skłonność do poświęceń nie zna granic.
Dla  dzieci zrobiłabym wszystko.
Ze szczególnym  uwzględnieniem stania nieruchomo i podtrzymania głowy, gdyby słodkim maleństwom nie udało się zasnąć z twarzą w talerzu
.

Uciśniona niewinność

Moi drodzy, nie rozumiem o co te  pretensje!
Raporty mamy naprawdę ciekawiej wyglądają gdy są pomięte.
I umówmy się - baterie w pilocie oznaczają jedno - że będziecie gnuśnie siedzieć na krześle zamiast podejść  do radia i zmienić stację.
Mam rozumieć, że to źle, że dbam o tę odrobinę ruchu dla was?!

Szef kuchni poleca

McDzia była tak wspaniałomyślna, że wyróżniała mój blog - bardzo dziękuję!
Korzystając z tego, że daje mi to prawo do rekomendowania lubianych przez siebie blogów polecam Waszej uwadze:

1. Chustkę, absolutnie imponującą osobę, której trafiło się paskudne choróbsko. I która wspomnianemu choróbsku się nie daje. Nie tylko lecząc się, ale też nie pozwalając, żeby chorowanie stało się główną treścią jej życia.
2. Pepperann  - która jak nikt potrafi pisać o matkobyciu: dowcipnie, przenikliwie i z szerokimi horyzontami.
3. Tekturę i papier -  najwyższej próby  pomysły na kreatywne wykorzystanie przemysłu (nie tylko) papierniczego.
 4 Miniformy - przemyślane i wyważone opinie o książkach dzieciowych. Inspirujące.
5. O kruszki - podobnie jak pepperann traktujące o matkobyciu, lecz ubierające to w lapidarną formę rysunku.
6. Ziemiojada  - byliście kiedyś na PRAWDZIWEJ wsi? Krajobraz bez zbędnych ozdobników cywilizacji.
7 McDzię ,  poczynania dzieci której śledzę z zazdrością odkąd zobaczyłam ten portret: http://bajanama.blogspot.com/2012/01/zagadka.html . Ufam, że moje potomstwo też kiedyś rozwinie się plastycznie w takim kierunku.

środa, 17 października 2012

Kolibutelka

"Jedna kolibutelka tu leży!"  gromko oznajmił potomek wychodząc przed dom.
Poniewierająca się przed drzwiami wejściowymi kolibutelka (w słowniku między "kokilką" a "kolibrem") w wariancie bez zawartości jest widomą oznaką uzależnienia matki od popularnego napoju gazowanego. Jeśli kiedyś poczujecie, że Was suszy, zapraszam do mnie na metę.  Kolibutelkę zawsze znajdę.
Ale zamierzam zerwać ze zgubnym tym nałogiem. Stworzę grupę wsparcia z  uzależnionymi od sokuszklanek.
Fot. Sygnalizator pustych butelek w trakcie objazdu swojego rewiru.

wtorek, 16 października 2012

"Halo, tu Masł!"


"Marysity" - nowszy model łazika "Curiosity" -  przybył na Marsa i odcisnął na nim pierwsze ślady.
Naukowcy zgodnie uznali to za ogromny sukces. Jedynym niedociągnięciem wydaje się dykcja.

poniedziałek, 15 października 2012

Tacz-Trans

Firma spedycyjno transportowa poleca swoje usługi.
Dowóz, przewóz, wywóz.
"Wróć z taczką lub na taczce".

niedziela, 14 października 2012

Nareszcie

Długo ważyły tę decyzję,  w końcu jednak, po dziewiętnastu latach  od posadzenia, jabłonie zdecydowały się zaowocować. Słusznie, że nie wcześniej - wszak już tolkienowskie enty tępiły pochopne działania.

Chlapacze

 
   Dziatwę, w przeciwieństwie do starszyzny (i  o kruszków ), przejawy jesieni napawają dziką radością.
Zlokalizowanie przed bramą jednej wątłej mikrokałuży zaowocowało wybuchem nieokiełznanego entuzjazmu oraz mokrymi do kolan spodniami. Co nie lada było wyczynem biorąc pod uwagę jak mizerne zasoby wody wspomniana kałuża oferowała.
   Widząc ten głód babrania się w błocie nakazałam potomstwu przyoblec wodoszczelną odzież i ruszyliśmy na wyprawę w sprawdzone miejsce kałużowe, tj. okoliczną nieutwardzona drogę. 
Dwa i pół kilometra później okazało się,  że sprawdzone miejsce kałużowe jest suche jak pieprz.  Ruszyliśmy z powrotem, z  nosami na kwintę. Po to, by pięćset  metrów od domu natknąć się na obiekt naszych westchnień  rozciągający się powabnie wzdłuż drogi. Lepsze to niż nic, ale czujemy pewien niedosyt.
Jeżeli susza potrwa jeszcze trochę, kałuże znajdą się najpewniej pod ochroną, a dzieciom będzie się je pokazywać na zdjęciach.




piątek, 12 października 2012

Podopiekuńczo

Co czynią kochający i troskliwi rodzice, widząc, że ich dzieci zasypiają w trakcie kolacji?
 Przechodzą gwałtowna i drastyczną przemianę w rodziców niedbałych (w porywach do: wyrodnych) i:

Rys. 1.  Czynią nic (czynienie czegoś grozi obudzeniem).
 Rys. 2. Czynią poduszkowca (misiowca) wspomagającego funkcję spania.

Jak też oddalają się z miejsca przestępstwa, niedojedzonej kolacji i nieumytych zębów wznosząc (bezgłośne) okrzyki triumfu.


wtorek, 9 października 2012

Archeologia

"Dwa oblicza matki" zakomunikował dzieciom Łukasz wnosząc buty z moich poprzednich żyć.

wtorek, 2 października 2012

Siekiera, motyka...

Poza siekierą przydatne wydaje się wrzucenie do urządzanego wnętrza odbezpieczonego granatu.
Ale o tym będzie zapewne w następnym artykule.