Chwilę, kiedy poszłam do domu po listę zakupów, młodzież spożytkowała na wyszukanie najbrudniejszego miejsca na podwórzu. Kiedy wróciłam oboje pokryci byli czarnymi, mokrymi plamami, wykluczającymi szersze kontakty społeczne. Na moje bezradne i pozbawione sensu pytanie "Co robicie?", Franaszek odpowiedział z politowaniem : "Zmieniamy wodę w błoto".
Wszystko w porządku, tylko sylaba nie ta. Powinno być zło, synu, samo zło!
czwartek, 18 kwietnia 2013
Alchemia
Literatura w (u)życiu
Z właściwą sobie szybkością działania kupiłam ostatnio skrobaczki do szyb samochodowych. W tej roli sprawdzają się wprawdzie znakomicie pudełka kaset Kultu, ale kiedy zobaczyłam, naklejkę z ulicą z mojej ulubionej książki Steinbecka, uznałam, że kasety są przestarzałym nośnikiem czystości szyb. Teraz szukam płynu do spryskiwaczy produkowanego na Patriaszych Prudach
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
piątek, 12 kwietnia 2013
Infernalnie
Marysia, opisując rodzoną matkę:
- Masz długi ogon. Masz czerwone oczy.
Na załączonym obrazku też mnie rozpoznała...
Sielanka
Franek spędza długi czas w kąpieli nakłuwając gąbkę wenflonem z rurki po kremie. Zza drzwi łazienki dobiega "Leci krew, leci krew!"
Przemiła domowa atmosfera, innymi słowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)