Wczorajsi goście przynieśli nam mnóstwo radości. Franciszek wszelako miał pewne trudności z udźwignięciem ogromu wrażeń (gość i prezenty, i jeszcze jeden gość, i prezenty, i rodzice gości; ponadto "fortepiano, na nim torcik"). Obchodzenie urodzin tydzień po tygodniu musi być mocno rozstrajające, bo w którymś momencie z syna wyszedł demon. Kolację zjedliśmy zatem w uspokajającym blasku świec, żeby wpędzić demona z powrotem na miejsce. Podziałało. Zapałki i świecę noś i przy pogodzie.
.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
niedziela, 29 stycznia 2012
Wałkoń
Kuchenny wyzysk nieletnich. Franciszek zwiększa powierzchnię stefanki (vel miodownika). Niestety zaraz potem czyni w owej powierzchni liczne dziury wszystkimi dostępnymi placami rąk (my, którzy spożywalismy wypiek, wdzięczni jesteśmy, że nie mistrz cukierniczy nie sięgnął po palce stóp).
środa, 25 stycznia 2012
Ni wyżyna, ni nizina
Szczyty za stodołą pokrył śnieg. To są góry na miarę naszych możliwości. Jak się zaweźmiemy, to weźmiemy je pod lupę i pójdziemy na narty.
Plan podróży
Czeka nas jutro podróż do miasta powiatowego. Łukasz zadeklarował zawiezienie samochodem. Wyraźnie kieruje nim troska o los potomstwa: ostatnio, po starannym przeanalizowaniu wszystkich wariantów, wybrałam pociąg bez przedziałów i bez ogrzewania - idealny do przewożenia dzieci, które chce się uchronić przed anginą, zapaleniem płuc i suchotami.
Podróż okazała się zresztą nadspodziewanie przyjemna - panią konduktorkę musiał ująć widok naszej grupy Laokoona, bo zaprowadziła nas do cieplejszego wagonu. Ogrzewanie wprawdzie wysiadło w Kutnie, ale wcale się mu nie dziwię. Na widok odnowionego dworca sama miałam ochotę wysiąść, żeby jak w studenckich czasach poczekać godzinę lub dwie na osobowy do Sochaczewa, a stamtąd po dwugodzinnej przerwie w podróży złapać połączenie do Warszawy. Wszystko po to, by zaoszczędzić 9 złotych na bilecie.
Fot.: Podróż powrotna, K-Pax`ianka
Poprzednik na drugiej minucie i dwudziestu sekundach:
Podróż okazała się zresztą nadspodziewanie przyjemna - panią konduktorkę musiał ująć widok naszej grupy Laokoona, bo zaprowadziła nas do cieplejszego wagonu. Ogrzewanie wprawdzie wysiadło w Kutnie, ale wcale się mu nie dziwię. Na widok odnowionego dworca sama miałam ochotę wysiąść, żeby jak w studenckich czasach poczekać godzinę lub dwie na osobowy do Sochaczewa, a stamtąd po dwugodzinnej przerwie w podróży złapać połączenie do Warszawy. Wszystko po to, by zaoszczędzić 9 złotych na bilecie.
Fot.: Podróż powrotna, K-Pax`ianka
Poprzednik na drugiej minucie i dwudziestu sekundach:
Pozytywizm
"Już pacholęciem będąc napełniał dom radosnym gwarem i szczebiotem".
Jeżeli chodzi o poranki, syn nasz nie ma złudzeń: są wstępem do pasma udręk dnia codziennego. Zakamuflowanym pod postacią kawy inki oraz kaszki.
Podmokle
Pobierzesz mokradełko? - z łazienki dobiegł mnie głos Łukasza.
Udałam się w jego kierunku. Mokradełko spojrzało na mnie pogodnie z wyżyn przewijaka.
Udałam się w jego kierunku. Mokradełko spojrzało na mnie pogodnie z wyżyn przewijaka.
piątek, 20 stycznia 2012
Śniegosłup
Łukasz i Franciszek zerwali się rankiem i ofiarnie poszli walczyć z atakiem żywiołu. Nasypało bowiem śniegu. Ze trzy centymetry.
Po pokazaniu śniegowi, gdzie jest jego miejsce* przystąpili do znoszenia czegoś, co mylnie wzięłam za kolumnę, a co okazało się bałwanem zbierającym datki. Na lodówkę, jak sądzę.
A liczyłam na przyjemny portyk. Tak brakuje nam kolumn, łuków i wieżyczek!
*) przed lewym słupkiem bramy
Po pokazaniu śniegowi, gdzie jest jego miejsce* przystąpili do znoszenia czegoś, co mylnie wzięłam za kolumnę, a co okazało się bałwanem zbierającym datki. Na lodówkę, jak sądzę.
A liczyłam na przyjemny portyk. Tak brakuje nam kolumn, łuków i wieżyczek!
*) przed lewym słupkiem bramy
Lektorat
Wchodzę do pokoju. W teorii śpiąca córka praktykuje siedzenie na łóżku i rozmowę ze szczekającym na tarasie psem. Na każde jego hau słychać sugestywny gulgot tłumaczącej coś zapamiętale Marysi. Słucham i czuję się nie na miejscu z całą tą polszczyzną. I nieznajomością języków obcych, przez którą nie mogę przyłączyć się do debaty.
Dewigoryzacja
Od dwóch dni trwa akcja "Wymęcz Franciszka". Za jej sprawą wyprowadziliśmy się na dwór. Czuję pierwsze objawy udaru tlenowego. Franciszek nie stracił na żywotności. Może przywiązać mu cegły do nóg?
Fot.: Zidentyfikowane Obiekty Latające.
środa, 18 stycznia 2012
Malarze żywiołowi
Podczas ostatniej wizyty w Warszawie, babcia z Frankiem zajęli się tworzeniem Turnerów. Wyciągam to zdjęcie sobie na pociechę, bo nie dotarłam na wystawę w Krakowie. I aby przypomnieć pewnej Annie, która ma teraz Turnera na wyciągnięcie ręki, że jakby co, to własnymi siłami stworzymy galerię tu, na miejscu.
Risotto
Nareszcie udało się opracować czasowy wyłącznik dziecka. Serwuje się potomkowi koktajl z barwnego ryżu uzyskując w zamian porcję upragnionego spokoju. O ciszy nie wspominając. W fazie testów jest przedłużenie tego stanu w nieskończoność za pomocą polecenia "A teraz posegreguj ziarna według kolorów".
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Śnieżny plakacik
Ktoś prowadzi bardzo rozrzutną gospodarkę zasobami bitej śmietany. Biorąc pod uwagę, to że pod spodem znajdują się zielone, falujące łany oziminy, powstaje interesujące połączenie. Potrawa kuchni fusion: źdźbła żyta z kremem.
niedziela, 15 stycznia 2012
Po wielokroć
Zakład Pomnażania Chusteczek poleca swoje usługi.
PS. Uzdrowiciel Sławek reanimował komputer poprzez amputowanie felernej stacji dysków. Medycyna radykalna ma przyszłość!
Chorobowe
Komputer podupadł na zdrowiu. Z listy schorzeń trzy najbardziej prawdopodobne to:
a) ślepota (nie widzi dysku);
b) wypadnięcie wspomnianego dysku (któż z nas nie ma kłopotów z kręgosłupem?);
c) skleroza (nie pamięta, że ma dysk).
Na razie nie mamy komputera. Uruchomiliśmy laptop, ale i on coś kaszle.
a) ślepota (nie widzi dysku);
b) wypadnięcie wspomnianego dysku (któż z nas nie ma kłopotów z kręgosłupem?);
c) skleroza (nie pamięta, że ma dysk).
Na razie nie mamy komputera. Uruchomiliśmy laptop, ale i on coś kaszle.
środa, 4 stycznia 2012
Misia a
Córka nasza posiada zdolność zaginania czasoprzestrzeni. Mimo, że miałam ja na kolanach i pilnowałam, żeby nie brała telefonu do ręki, zrobiła dzisiaj zdjęcie ulubionego misia i rozesłała po znajomych. .
Ciocia Ania, twierdzi, że miś wygląda trochę dziwnie i ludzie zaczną się nas bać.
Nie wiem, co naprowadziło jej myśl na takie tory, uważam jednak że jest to opinia bardzo krzywdząca.
Marysia jest pogodnym, czułym dzieckiem. Po zabawie ułożyła misia do snu.
O:
Czym tu się niepokoić?
niedziela, 1 stycznia 2012
Lodołamacz
Przedpołudniowa inspekcja wykazała transformację kałuż w szkło mleczne. Dziecko początkowo było zawiedzione - nici z planów przemoczenia butów, ale potem dało się porwać urokom destrukcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








