Lista zadań na minioną sobotę:
1.Zakupy na przyszłosobotni obiad dla osiemnastu gości.
2. Wysłanie ultraszybkiego listu z arcyważnym papierkiem.
3. Posprzątanie, by osiemnastu przyszłosobotnich gości nie doznało wstrząsu anafilaktycznego na skutek wprowadzenia do organizmu zbyt dużej ilości bałaganu.
4. Przetworzenie zakupów w obiad.
Lista zadań na poniedziałek:
1.Zakupy na przyszłosobotni obiad dla osiemnastu gości..
2. Posprzątanie, by osiemnastu przyszłosobotnich gości nie doznało wstrząsu anafilaktycznego na skutek wprowadzenia do organizmu zbyt dużej ilości bałaganu.
3. Przetworzenie zakupów w obiad.
niedziela, 27 września 2009
sobota, 26 września 2009
Ognisko zarazy.
Doszło do kolejnego ogniska. Ewentualnych zainteresowanych informuję, że wieczory są jeszcze dość ciepłe, by leżeć na ziemi. Pod warunkiem, że wcześniej zwędzi się nieletniemu dziecięciu karimaty, na których wspomniane dziecię zwykło doskonalić się w sztuce pełzania.
Część gości wykazała się instynktem samozachowawczym i wraz z nastaniem wieczoru wycofała się domów. Łukasz wszakże dopadł dwóch przyjaciół z czasów szkolnych, toteż odwrót znad pogorzeliska długo nie wchodził w rachubę. Zdaje się, że podjęta została próba omówienia wszelkich wydarzeń z okresu uczniowskiego. Katalizatorem wspomnień było piwo Kujawiak. A że wspomnień nazbierało się wiele...
Sądząc po odgłosach, w chwili obecnej Łukasz próbuje zaprowadzić gości do pokojów na piętrze. Na razie nie udało im się sforsować parteru. Prawdę rzekłszy, głosy oddalają się coraz bardziej - jeżeli więc natraficie na trzech byłych uczniów lekko odciętych od rzeczywistości, skierujcie ich do mnie.
Część gości wykazała się instynktem samozachowawczym i wraz z nastaniem wieczoru wycofała się domów. Łukasz wszakże dopadł dwóch przyjaciół z czasów szkolnych, toteż odwrót znad pogorzeliska długo nie wchodził w rachubę. Zdaje się, że podjęta została próba omówienia wszelkich wydarzeń z okresu uczniowskiego. Katalizatorem wspomnień było piwo Kujawiak. A że wspomnień nazbierało się wiele...
Sądząc po odgłosach, w chwili obecnej Łukasz próbuje zaprowadzić gości do pokojów na piętrze. Na razie nie udało im się sforsować parteru. Prawdę rzekłszy, głosy oddalają się coraz bardziej - jeżeli więc natraficie na trzech byłych uczniów lekko odciętych od rzeczywistości, skierujcie ich do mnie.
Platonicznie
Wuj Jerz nareszcie nas odwiedził. Oprowadziliśmy go po okolicy, choć sanatoryjny jej urok umiarkowanie chyba chwycił go za serce. Głównie z winy tego, że nie udało nam się natrafić na lokalną atrakcję muzyczną w postaci piosenek Maleńczuka przerobionych na disco polo. Czyje ucho tego nie zaznało, ten nie wie, czym są Dobro, Piękno i Prawda.
Panu się nie należy
Nie wiem, który dokładnie element konstrukcji dziecka nie pozwala mu leżeć spokojnie w wózku, tylko każe natychmiast odwrócić się na brzuch i podejmować uporczywe próby wypadnięcia. Młodzież ma teraz jakieś dziwne oprogramowanie instalowane.
Zwracam prowadzącemu wózek Łukaszowi uwagę, że młody znów nie leży jak powinien. "Należało mu się" stwierdza ojciec syna mego.
Zwracam prowadzącemu wózek Łukaszowi uwagę, że młody znów nie leży jak powinien. "Należało mu się" stwierdza ojciec syna mego.
środa, 16 września 2009
Przezorny Zawsze Ubezpieczony
Na wypadek, gdyby wywiązać się miała niepotrzebna dyskusja, dziecko ma na podorędziu przeważający argument.
Ciągoty
- Następnym razem jak cię zobaczę, masz przyjść za rączkę - powiedział pan pediatra do Franka.
- Mam go przyciągnąć? - zapytałam ochoczo.
- Mam go przyciągnąć? - zapytałam ochoczo.
wtorek, 15 września 2009
Przekomarzamy się
Jako że cierpimy w domu na przeludnienie typu komarowego, w niedzielę udaliśmy się do lasu. Było to rozsądne posunięcie, bo w leśnych ostępach komary występują zdecydowanie mniej licznie. Udało nam się nawet pójść na spacer, choć Łukasz i Franek byli zdania, że piękno przyrody najlepiej kontemplować z wnętrza samochodu. A już szczególnie wrażliwym na naturę jest się podczas spania na rozłożonych fotelach tegoż pojazdu..
Podczas przechadzki spotkaliśmy jednego grzybiarza oraz panią, którą mylnie zaliczyliśmy do tego samego, co on gatunku. Pani tymczasem okazała się zbieraczką noży - podniosła jeden z trawy i podążyła za grzybiarzem. Dalszego ciągu wolę się nie domyślać.
Podczas przechadzki spotkaliśmy jednego grzybiarza oraz panią, którą mylnie zaliczyliśmy do tego samego, co on gatunku. Pani tymczasem okazała się zbieraczką noży - podniosła jeden z trawy i podążyła za grzybiarzem. Dalszego ciągu wolę się nie domyślać.
czwartek, 10 września 2009
Stracił głowę

W ubiegłą niedzielę zostaliśmy wysłani przez mamę Łukasza po śliwki. Jak się okazuje, wśród drzew czereśni przyczaiła się jedna śliwa. Do tej pory nikt nie miał pojęcia o jej istnieniu, ale w tym roku obrodziła pięknymi owocami, więc tak jakoś wpadła nam w oko. Śliwkobranie zostało przeprowadzone, ale wykonane przy okazji zdjęcie ujawniło, że są wśród nas pewne osoby (nie będę pokazywać palcem) bez głowy. Przy odrobinie dobrej woli i wyćwiczeniu potępieńczych jęków, Łukasz ma szansę stać się lokalną atrakcją turystyczną. W pobliżu mamy nawet ruiny zamku, w których mógłby straszyć. Jak się podszkolę w przenikaniu przez ściany, dołączę do niego w charakterze duszycy.
Biznesplan
Subskrybuj:
Posty (Atom)
