Łukasz poszedł do warsztatu. Siedzimy w dwójkę z Frankiem. Przy czym młody czegoś markotny.
-Co, nasdwój nie ten? - zagaduję.
czwartek, 25 marca 2010
Bitwa
Koło południa Franciszka napadł sen. Franciszek nie myślał poddać się bez walki. Bitwę ostatecznie przegrał, ale losy wojny nadal się ważą.
środa, 24 marca 2010
Po widłach
Kolejny tydzień trwają poszukiwania wideł. Ostatnio widziano je późną jesienią i od tej pory ślad po nich zaginął. Nie wiadomo, kto towarzyszył im ostatni. Atmosfera pełna jest podejrzliwości. Wszyscy patrzą na siebie wilkiem, mnożą się niedopowiedziane oskarżenia. Wczoraj podczas spaceru byliśmy z Frankiem kilkakrotnie nagabywani - pytano, czy aby na pewno, nie zrobiliśmy widłom krzywdy - np. nie utopiliśmy ich w stawie. Czuję, jak zaciska się wokół nas pętla. Dlatego apeluję - ktokolwiek widział nasze widły bądź chce się pozbyć swoich - niech się skontaktuje z nami. Inaczej każą nam przeczesać dno akwenu. Z kamieniem u szyi, żeby łatwiej było nam się go trzymać.
niedziela, 14 marca 2010
Państwo Katar
Ulegliśmy pociągającemu urokowi nieżytu. Franek kichając i głucho kaszląc biegał dzisiaj po mieszkaniu kierując wykonanym przez Łukasza pchaczem*. Prędkości jak w F1.
Łukasz zaś spędzał czas próbując w przelocie napoić dziecię wodą. Za każdym razem, kiedy mu się udawało zatrzymać młodego, wołał triumfalnie "pić-stop".
A wszak pit-stopy w tym sezonie odchodzą w niebyt. Czujemy się jacyś tacy nieaktualni.
Fot.: Bolid Franciszka
Łukasz zaś spędzał czas próbując w przelocie napoić dziecię wodą. Za każdym razem, kiedy mu się udawało zatrzymać młodego, wołał triumfalnie "pić-stop".
A wszak pit-stopy w tym sezonie odchodzą w niebyt. Czujemy się jacyś tacy nieaktualni.
Fot.: Bolid Franciszka
sobota, 13 marca 2010
Zadawnione urazy
- Nie lubisz służb specjalnych? - zapytał Łukasz.
- Dlaczego? - nie skojarzyłam, o co chodzi.
- Kupujesz dziecku książkę "Na Wu-eS-I*".
Szukamy dalszych części: "Na FBI" i "Na Mossad".
*) Nie ja, Babcia Pra, a ona ma prawo nie lubić.
- Dlaczego? - nie skojarzyłam, o co chodzi.
- Kupujesz dziecku książkę "Na Wu-eS-I*".
Szukamy dalszych części: "Na FBI" i "Na Mossad".
*) Nie ja, Babcia Pra, a ona ma prawo nie lubić.
sobota, 6 marca 2010
Niematerializm kablowy
Łukasz przeciąga kabel ze strychu do naszego pokoju. Kiedy już uznaje, że ma go wystarczająco dużo, dzwoni do siedzącego na górze Mariusza i mówi "Mi-styka!".
Sądziłam, że oni remontują, a oni wyciągają duchowy pierwiastek remontowy.
Sądziłam, że oni remontują, a oni wyciągają duchowy pierwiastek remontowy.
Fatalne niedociągnięcie
Wieczorami ja ścielę łóżko, co sprowadza się do rzucenia pościeli na materac, a Łukasz kąpie Franka (co z kolei sprowadza się do półgodzinnego narażania życia, bo dziecko stara się osobę siedzącą przy wannie zachlapać na śmierć).
Po ujściu z życiem, Łukasz zanosi młodego do pokoju, co i dzisiaj miało miejsce. Dzień ten wszelako różnił się od poprzednich tym, że usłyszałam dobiegające z sypialni pytanie "Gdzie jest pilot?". "Nie wiem", odparłam z wrodzoną sobie uczciwością. "A więc łóżko jest nie pościelone", powiedział oskarżycielsko Łukasz.
Wszystkim tym, którzy tkwią w błędnym przekonaniu, że pościelenie łóżka polega na położeniu poduszki i kołdry, przypominam staropolskie przysłowie: "Jak sobie upilocisz, tak się wyśpisz".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
