Łukasz i Franciszek zerwali się rankiem i ofiarnie poszli walczyć z atakiem żywiołu. Nasypało bowiem śniegu. Ze trzy centymetry.
Po pokazaniu śniegowi, gdzie jest jego miejsce* przystąpili do znoszenia czegoś, co mylnie wzięłam za kolumnę, a co okazało się bałwanem zbierającym datki. Na lodówkę, jak sądzę.
A liczyłam na przyjemny portyk. Tak brakuje nam kolumn, łuków i wieżyczek!
*) przed lewym słupkiem bramy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz