niedziela, 4 grudnia 2011
Liść polecony
Wiatr duje, brzozy zrobiły się jakieś takie ościste. Mimo to nie czujemy się specjalnie grudniowo. Dyżurny kret skrupulatnie rozorał trawnik przed domem; pigwowce i fiołki uporczywie kwitną. Łukasz kontent niezmiernie (no, może ożywiona działalność kreta nie napawa go entuzjazmem), czyni uroki, żeby taka pogoda utrzymała się do kwietnia włącznie, co ograniczyłoby karmienie pieca opałem. Sądzę też, że planuje kampanię promującą mycie w zimnej wodzie i eksmisję kaloryferów, co pozwoliłoby przerobić kotłownie na świetlicę, w której domownicy wycinaliby hołubce w ramach programu kulturalno-rozgrzewającego.
.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz