Od jakiegoś czasu prześladuje mnie sikorka Stefania. Poświęconą jej książeczkę lubię mniej niż umiarkowanie, a tym powściągliwsze są me uczucia, im częściej młody daje ją do czytania.
Dzisiaj również przyszło nam się zmierzyć z z zagadnieniem upierzenia, trybu życia i upodobań żywieniowych tego stworzenia. Kiedy doszliśmy do kwestii lokalowych, zapytałam dziecko, kto jeszcze mieszka w lesie.
"DZIUPLAN", odparł syn mój, zoolog in spe, wskazując na dzięcioła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
sikorka stefania? a wygląda jak sikorka bogatka... Dziwne u Was te ptaki - stefanie, dziuplany; muszę wciągnąć je do "swoich" encyklopedii ;D
OdpowiedzUsuńa u nas zamiast kameleona jest "kameelon".I Krysia nie może się przekonać, że można powiedzieć inaczej, chociaż samo "kame" i "leon" potrafi powtórzyć.
OdpowiedzUsuń... przynajmniej nie kąpiecie się w ziełance, a my tak.
OdpowiedzUsuńa jecie czekup?
OdpowiedzUsuńa jakże!
OdpowiedzUsuń