Wieczorne czytanie czasu przerywane jest z reguły krzykami Franka protestującego przeciw inwazji Marysi.
Faktycznie, ma kobieta skłonność do wpełzania na akurat czytany fragment, co potomka kompletnie wyprowadza z równowagi. Nie jest lekko, nie. W powietrzu unosi się: "Zabierz ją!" zamiennie z: "Ona mi przeszkadza!", albo: "Mamo, ona mi czyta!" (?!)
Nawet patrzenie na tę samą książkę jest zdaniem Franciszka niedopuszczalne. Wydaje się, że posądza on Marysię o zdolność do absorpcji druku wzrokiem. Jeżeli syn ma rację, to któregoś pięknego dnia znajdę się w posiadaniu ogromnej liczby notatników.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Jeżeli Marysia, oprócz swoich nadzwyczajnych zdolności, posiada też zwyczajną, przynależną każdemu dziecku, zdolność do pozbawiania książek kartek, to znajdziesz się w posiadaniu nie tyle ogromnej liczby notatników co samych okładek ;)
OdpowiedzUsuńTo ponura perspektywa. Co można zrobić z samymi okładkami???
OdpowiedzUsuń