Maryśka, wiedziona tęsknotą za upałami, ustawiła termostat na trzydzieści osiem i pół stopnia. I mimo skomleń "Spójrz córuś, pogoda prześliczna, a my musimy siedzieć w domu. Zejdźże dziecko z tych temperaturowych szczytów", konsekwentnie utrzymuje ten stan. Uwewnętrzniamy się zatem zaciekle, za tło muzyczne mając głuche pokasływanie oraz sporadyczne kichnięcia. Zaskakująco donośne jak na to, że emitowane są z poziomu dziewięćdziesięciu czterech centymetrów.
Obrazek: Maria Nieprzejednana.
Bacz na atawistyczną potrzebę szlafmycy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz