poniedziałek, 21 października 2013

Jesienny spacer poetów*

- Wszystko się zmienia, coś było a teraz tego nie ma! - Franciszek znienacka huknął rymem. odnosząc się do braku grzybów, które onegdaj stały spacerowej trasie.
Ach, ta pora roku! W powietrzu roi się od prątków poezji. Niektórych wyjątkowo mizernych.


*)  
Drzewa jak rude łby barbarzyńców
wnikały w żyły żółtych rzek.
Biało się kładł popiołem tynku
wtopiony w wodę miasta brzeg.
Szli po dudniącym moście kroków
jak po krawędzi z kruchego szkła,
pod zamyślonym grobem obłoków,
po liściach jak po krwawych łzach.
I mówił pierwszy: „Oto jest pieśń,
która uderza w firmament powiek”.
A drugi mówił: „Nie, to jest śmierć,
którą przeczułem w zielonym słowie”.
                                    K.K.Baczyński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz