Dzięki Ani zwiedziliśmy dzisiaj nieznane zakątki okolicy. Po drodze widzieliśmy, że tego lata obrodziły malwopodobne kwiaty (może ktoś wie, jak się nazywają?) oraz bułki śniadaniowe. Droga była nimi usiana, widać szybko rosną przy takiej pogodzie. W przydrożnych zaroślach dostrzegłyśmy też ptaszę wyglądające na skrzyżowanie papużki z wróblem. Egzotyczna ta tutejsza przyroda. Po cichu liczę, że te napotkane bułki rozsieją się u nas w ogrodzie. Cierpimy z Łukaszem na chlebosklerozę i co i rusz któreś z nas zapomina kupić pieczywo.
poniedziałek, 13 lipca 2009
Malwersacja
Dzięki Ani zwiedziliśmy dzisiaj nieznane zakątki okolicy. Po drodze widzieliśmy, że tego lata obrodziły malwopodobne kwiaty (może ktoś wie, jak się nazywają?) oraz bułki śniadaniowe. Droga była nimi usiana, widać szybko rosną przy takiej pogodzie. W przydrożnych zaroślach dostrzegłyśmy też ptaszę wyglądające na skrzyżowanie papużki z wróblem. Egzotyczna ta tutejsza przyroda. Po cichu liczę, że te napotkane bułki rozsieją się u nas w ogrodzie. Cierpimy z Łukaszem na chlebosklerozę i co i rusz któreś z nas zapomina kupić pieczywo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Śledztwo wykazało, że wspomniane kwiaty to ślaz. Z tego oto tu miejsca pragnę podziękować Pyzie, od której swojego czasu dostałam atlas roślin.
OdpowiedzUsuńpieczywo trzeba piec samemu, o!
OdpowiedzUsuń@Maria: trzeba umić. Ja umiem piec podpłomyki, mimo, że w przepisie produktem końcowym są kajzerki
OdpowiedzUsuń