czwartek, 23 lipca 2009
Mimikra
Onegdaj, wracając z miasta, zobaczyliśmy leżącą w polu połamaną brązową parasolkę w brązowe cętki. Biorąc pod uwagę ilość wywożonych do pobliskiego lasu śmieci nie był to widok niezwykły. Do czasu, gdy podeszliśmy bliżej, a parasolka łysnęła ku nam czarnym okiem i odleciała. Od tej pory kupując parasol będę się zawsze obawiała, że w sklepie wcisną mi samicę bażanta.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz