Tkwi w nas potrzeba przestrzeni. A w każdym razie większego trawnika, za sprawą którego tupot małych nóżek oraz towarzyszące im wrzaski odsunęłyby się nieco od domu. Przeszkodą w poszerzaniu wybiegu była piętrząca się sterta kamieni, "Co widok mi zamknęły daleki na ścieżaj", więc wspólnymi siłami zabrałyśmy się z babcią Zosią za ich przenoszenie.
W efekcie czego dysponujemy obecnie trzema stertami. Jest to system rozwiązywania problemów przez ich zwielokrotnianie.