Dla monitorów. *
Wieczorami zwykliśmy czytać na głos. Dziatwa, z inkwizytorską gorliwością, szykuje stos, z którego wybieramy czytadła.
Z oznakami otępienia, próbuje sformułować na głos myśl:
- Zaraz przyjdę, tylko muszę pójść do kuchni i przynieść, przynieść, yyyy...
- Siebie? Dopowiada usłużnie Franaszek.
Miłosiernie powstrzymuje się (na razie) od dodania czegoś w rodzaju "Gdybyś szukała, twój mózg widziałem na półce nad zlewem".
*) Tych, co monitują.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dziękuję za powyższy wpis. Potraktuję go jako prezent imieninowy :)
OdpowiedzUsuńMonitor, choć niełatwo znaleźć takie imię w kalendarzu...
To dlatego, że obecnie to imię wypierane jest przez Ekran
OdpowiedzUsuńParafrazując zatem: *) Tych, co ekranują ? Hmmm, no nie wiem. Ale brzmi interesująco.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, czuje się Monitorem, a właściwie tfu tfu Monitorką.
OdpowiedzUsuń