Spędzam z dziewczynami poranek w kuchni. Marysia wycina, Hannia bada ile włóczki mieści się w klębku, ja zmywam z podlogi i krzeseł zaschnietego banana, którego za życia widziałam wieczorem w rękach najmłodszej.
- Chcesz sie czegoś napić? - zagajam.
Marysia wycina.
- Chcesz pić?
Wycina.
- Marysiu, Marysiu, chcesz pić?
Tnie.
Machając rękami, żeby na mnie spojrzała:
- Marysiuuuu, chceeeeesz piiiić?!
- Chcę. Nie słyszysz jak myślę?
Mam w domu behawiorystkę, zgodnie z zasadą: "myślenie nie istnieje, jest ciche mówienie". Musi jakaś mutacja genetyczna.
poniedziałek, 2 maja 2016
Porozumienie ponad zmysłami
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz