Jest rzeczą oczywistą i nie wymagającą dodatkowych wyjaśnień, że dzieci, których w ciągu tygodnia nie da się rano dobudzić, w sobotę wstają przed siódmą
Dzieci to w ogóle ponura sprawa. Ale że tak ujmę: "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!" Mam szatański plan na przyszłą sobotę: o wpół do siódmej zacznę budzić młodego ze słowami "Pora do przedszkola!" Powinien dzięki temu spać do południa.
Nie znoszę tego prawa!
OdpowiedzUsuńDzieci to w ogóle ponura sprawa.
OdpowiedzUsuńAle że tak ujmę: "Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!"
Mam szatański plan na przyszłą sobotę: o wpół do siódmej zacznę budzić młodego ze słowami "Pora do przedszkola!"
Powinien dzięki temu spać do południa.
Tylko czy się na to nabierze? Odwleczmy w czasie naukę dni tygodnia na wszelki wypadek.
OdpowiedzUsuńza późno
OdpowiedzUsuń