wtorek, 30 czerwca 2009

Ty pójdziesz górą a ja doliną


Podłoga w naszym pokoju wybrzuszyła się interesująco, tworząc pokaźne wzniesienie. Wytłumaczenia tej sytuacji są dwa: albo pokój leży na styku płyt tektonicznych i stąd te pofałdowania terenu, albo dom próbuje rozmnożyć się przez pączkowanie. Ta druga hipoteza jest szczególnie bliska memu sercu, jako że przydałby nam się pokój dla Franka. Tak czy inaczej krajobraz wewnętrzny przyjemnie się nam urozmaicił.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Mgnie oko




Dziadek puławski ma aparat z funkcją "fotografia sportowa" do robienia zdjęć obiektów w ruchu. Ciekawe czy nasz też to potrafi - zastanawiam się na głos. "Szachistom" słyszę od Łukasza.

niedziela, 28 czerwca 2009

Baczność! Odbezpieczone dziecko!


Niedziela przed szóstą rano. Plan na wyniszczenie rodziców wszedł w fazę realizacji. W tle - pierwsza ofiara.

sobota, 27 czerwca 2009

Wieczorem u wód

Łukasz oraz jego nieukrywany entuzjazm


Partyzanci chaszczydzcy
.

Czułość balneologiczna

Poturlaliśmy się dzisiaj na pływalnię, żeby sprawdzić możliwości spławiania młodego i remontu kręgosłupa jego matki. Na miejscu poznaliśmy pewną babcię, która właśnie skończyła namaczać wnuczkę. W trakcie swobodnej i wyszukanej konwersacji toczącej się wokół dzieci (zdumiewające, prawda?), babcia nadmieniła, że wnuczka lada moment będzie miała rodzeństwo. Wyraziła przy tym obawę co to będzie "bo przecież ona niemowlę pożre". Nie skomentowałam tego, ale w duchu pomyślałam, że ludzie mają w głowach przedziwne rzeczy. I w tym momencie wnusia - wyrośnięta, milcząca kilkulatka - ruszyła. Najpierw zaczęła młodego głaskać - wyglądało przy tym, że planuje mu wyrównać krzywiznę nosa aby tak rażąco nie wystawała z twarzy. Zaczęłam więc czynić taktyczny odwrót. Wtedy miłe to dziecię z determinacją weszło do gondoli żeby ucałować Frania na pożegnanie. Proporcje były mniej więcej takie, jakby do dorosłego człowieka zaczęło czulić się wyrośnięte słoniątko.
Zdaje się że pierwszym naszym zakupem przed pójściem na pływalnię będzie półpancerz praktyczny. Inaczej zrobią mi z dziecka naleśnik.

Ekwilibrystyka

Franek w dniu urodzin Pradziadka zechciał po raz pierwszy włożyć stopę do ust. Z rozmaitych poradników wynika, że osiągnął tym samym wyższe stadium rozwoju i w ogóle za chwilę zacznie całkować. Naturalnie nie omieszkaliśmy pochwalić się Pradziadkom zaznaczając, że to na cześć solenizanta ten wyczyn. Pradziadek natychmiast zadeklarował, że na cześć Prawnuka postara się zrobić to samo. Czekamy z zapartym tchem.

Urodzaj

Weszliśmy w Rok Mrówki. W ogrodzie żyją i rzekłabym, rozkwitają całe mrówcze narody. Tyle ich, że czekam na dzień, w którym zorganizują się w zwarte szeregi i zza otwartego okna usłyszę tupot miliarda małych nóżek. Pewnie wręczą nam wtedy nakaz eksmisji, jako że nasz dom wyraźnie stanowi dla nich wielką pokusę. Na razie przypuszczają dość chaotyczne ataki. Bywam zdziwiona, gdy sięgając po pastę do zębów dostrzegam na tubce obywatelkę M.