poniedziałek, 10 grudnia 2012

Biuro tłumaczeń

- Chcę puka -  mówi Marysia przy śniadaniu.
- Picia? – próbuję nieporadnie zrzucić winę za brak zrozumienia na niewyraźną dykcję młodej.
- Ona chce książkę o Pluku – dobiega z kąta kuchni, w którym Franaszek wznosi most z klocków.
Przynoszę. Marysia cała ukontentowana.
Potem, w ramach przerwy na uzewnętrznianie się, przerabiamy znienawidzony przeze mnie program zimowy „Ubierz dziecko do wyjścia i przetrwaj”. Opatuleni wychodzimy na dwór, żeby oddać się niewinnym rozrywkom typu odśnieżanie, wkładanie siostrze kija od szczotki w oko, albo bicie brata po głowie wyrwaną mu wspomnianą wcześniej szczotką. I kiedy, lekko zmrożeni, wracamy do domu na posiłek regeneracyjny złożony z pierniczków i kawy zbożowej, córka żąda:
- Puka daj!
Ruchem niedbałym podsuwam jej zatem książkę. Ku mojemu zaskoczeniu, Pluk wywołuje grymas niechęci.
- Ona chce młotek – Franaszek, z lekkim zdumieniem, że mogłam tego nie zrozumieć, podnosi wzrok znad kawy, którą próbuje za pomocą dwóch słomek pić doustnie i donosowo.
Co zrobić, wyraźnie nie mam zdolności do języków.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No,no nie wprowadzaj nowych słów! Ja i tak nie nadążam!

      Usuń
  2. Słownik by się przydał. Dobrze, że jest brat adwokat. U mnie podobnie, myślałam że drugie dziecko zacznie szybciej mówić, tymczasem brat wyręczał ją tłumacząc każde jej słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować z translatorem googla. Tylko nie wiem, do jakiej grupy zaliczyć język Marysi.

      Usuń
    2. Ciekawe, u mnie właśnie drugie zaczęło dużo szybciej mówić i dużo ładniej wymawiać głoski. Teraz ma nieco ponad 3,5 i wymawia pięknie "r"; "sz", "cz" i "ż" nieco gorzej ale też. Ta pierwsza i nieco później zaczęła, i nie tyle od razu, a te trudne głoski dopiero teraz (6 lat) opanowała. Może ta pierwsza nie chciała robić za tłumacza i młodsza musiała sama? ;)

      Usuń
    3. Hmm, tyn naszym egzemplarzom długo zbierało się na mówienie. Widać są spod znaku "Szkoda gadać".

      Usuń