- Chcę puka - mówi Marysia przy śniadaniu.
- Picia? – próbuję nieporadnie
zrzucić winę za brak zrozumienia na niewyraźną dykcję młodej.
- Ona chce książkę o Pluku –
dobiega z kąta kuchni, w którym Franaszek wznosi most z klocków.
Przynoszę. Marysia cała
ukontentowana.
Potem, w ramach przerwy na
uzewnętrznianie się, przerabiamy znienawidzony przeze mnie program zimowy „Ubierz
dziecko do wyjścia i przetrwaj”. Opatuleni wychodzimy na dwór, żeby oddać się niewinnym
rozrywkom typu odśnieżanie, wkładanie siostrze kija od szczotki w oko, albo
bicie brata po głowie wyrwaną mu wspomnianą wcześniej szczotką. I kiedy, lekko
zmrożeni, wracamy do domu na posiłek regeneracyjny złożony z pierniczków i kawy
zbożowej, córka żąda:
- Puka daj!
Ruchem niedbałym podsuwam jej
zatem książkę. Ku mojemu zaskoczeniu, Pluk wywołuje grymas niechęci.
- Ona chce młotek – Franaszek, z
lekkim zdumieniem, że mogłam tego nie zrozumieć, podnosi wzrok znad kawy, którą
próbuje za pomocą dwóch słomek pić doustnie i donosowo.
Co zrobić, wyraźnie nie mam
zdolności do języków.
hehe puk, puk ;)
OdpowiedzUsuńNo,no nie wprowadzaj nowych słów! Ja i tak nie nadążam!
UsuńSłownik by się przydał. Dobrze, że jest brat adwokat. U mnie podobnie, myślałam że drugie dziecko zacznie szybciej mówić, tymczasem brat wyręczał ją tłumacząc każde jej słowo.
OdpowiedzUsuńMuszę spróbować z translatorem googla. Tylko nie wiem, do jakiej grupy zaliczyć język Marysi.
UsuńCiekawe, u mnie właśnie drugie zaczęło dużo szybciej mówić i dużo ładniej wymawiać głoski. Teraz ma nieco ponad 3,5 i wymawia pięknie "r"; "sz", "cz" i "ż" nieco gorzej ale też. Ta pierwsza i nieco później zaczęła, i nie tyle od razu, a te trudne głoski dopiero teraz (6 lat) opanowała. Może ta pierwsza nie chciała robić za tłumacza i młodsza musiała sama? ;)
UsuńHmm, tyn naszym egzemplarzom długo zbierało się na mówienie. Widać są spod znaku "Szkoda gadać".
Usuń