czwartek, 29 października 2009

Dania krajobrazowe



Odkąd luba dziecina zaprzyjaźniła się z katarem, ograniczyliśmy kontakty z cywilizacją do absolutnego minimum.  Naturalnie z troski o to aby nie narażać cywilizacji na zagładę po zetknięciu ze Straszliwym Franciszkowym Zaziębieniem.  Przechadzamy się więc po pejzażu łąkowym, obfitującym w strojne rosą źdzbła traw, piasek zroszony łzami deszczu oraz inne przyczyny przemoczonego obuwia. Między rojeniami o wymianie wszystkich posiadanych par szpilek na kalosze, dostrzegam dekoracyjność landszaftu. Wierzby się rosochacą,  postmalinowe chruśniaki  i kaliny czerwone gromadzą się licznie - po prostu bajka. Przyjezdnym powinno się wręczać kartę dań wzrokowych. Krajobraz chopinowski jako danie główne i  leśmianowskie wariacje na deser. Dla bardzo łakomych kanapka z Schulza na dokładkę, pod warunkiem, że odważą się zapuścić na nasz strych.

PS       Tu też niezłe menu: http://janwsol-pl.blogspot.com/2009/09/brums-marka.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz