niedziela, 25 października 2009

Zimnocieplnie

Temperatura podłogi  w naszym przytulnym lokum przywodzi na myśl wakacje na lodowcu. Chodzenie po niej bez otuliny termoizolacyjnej jest wysoce nierozsądne. A jak wiadomo, niemowlęta mają to do siebie, że kontakt z podłożem jest im niezbędny aby mogły bez przeszkód rozwijać umiejętność wkładania palców do kontaktów oraz wysypywania rzeczy z szuflad. Nie chcąc pozbawiać Franka tych przyjemnostek poszłam na daleko idące ustępstwa i zgodziłam się  na położenie dywanu. Jako licencjonowany astmatyk, mam dreszcze na samą myśl o jakiejkolwiek wykładzinie, ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że ewolucja to ściema, bo potomek nie chce się przystosować do niskich temperatur i nie pokrywa się gęstym futrem. Wyłożyliśmy więc podłogę czym się dało i gdzie się dało. Efekt wizualny jest więcej niż oszałamiający i z pewnością zasługujemy na pochwałę za odważne łączenie kompletnie nieprzystających stylów.
Dziecko jest wniebowzięte. Skrupulatnie wyszukuje te nieliczne miejsca, których nic nie okrywa i grzecznie sobie na nich leży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz