Od rana wszyscy żyją lotem Dreamlinera. Ubogie słownictwo córki wzbogaciło się o wyraz "dimdim". Nawet brat Jerz wysłał w tej sprawie komunikat smsowy. O inny kontakt byłoby ciężko.
"Trochę trudno nam było rozmawiać, bo tego roku odrzutowce szczególnie
jakoś licznie się zleciały i pola startowe za stodołą sobie uwiły, coraz
też któryś w powietrze wzlatywał i głośnym świergotem swoim słowa
nasze tłumił".
Uczyniliśmy sobie własnego Dreamlinerzyka, takiego na miarę naszych możliwości. A co, stać nas!
.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz