Za oknami zrobiło się jakoś pusto. Nie pnie się nic, żadne pędy nie wdzierają się do środka. Wcale mnie to nie cieszy, że powtórzę za Andryszkiem Pierwszym. Toteż zamiaruję sporządzić girlandę z gałęzi iglaków i umiejscowić ją na parapecie.
Wyprawiliśmy się dzisiaj po materiał konstrukcyjny. Zrywając przy okazji bukiecik groszku pachnącego. Na Boże Narodzenie spleciemy wieńce z niezapominajek i stokrotek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz