piątek, 2 października 2009

Lepsze jutro

Za sprawą prostego zabiegu przygotowania do jutrzejszych wydarzeń weszły w fazę finalną. Okroiłam po prostu menu o jedną czwartą oraz uznałam, że bałagan w mieszkaniu wzmaga poczucie przytulności.  Gdyby nie babcia Zosia, która dzielnie pichci rozmaite specjały, żołądki gości wystawione zostałyby na ciężką próbę. Szukam teraz rozwiązania, które pozwoliłoby mi uniknąć prasownia rzeczy na jutro. Może ogłoszę, że najmodniejszy w tym sezonie jest gniot-look?

1 komentarz:

  1. niestety, ten prosty zabieg nie jest uniwersalny; jak ja wykreślam jakieś zadania ze swojej bieżącej listy to albo się nie dają albo kompromisowo przechodzą na pozycję "jutro". I co tu zrobić?

    OdpowiedzUsuń