Jesteśmy zaskoczeni. Sądziliśmy, że przerabiamy Żeromskiego ("Przedwiośnie"), a okazało się, że jesteśmy w samym środku Camusa ("Dżuma"). Maria ma awarię termostatu i od krańca weekendu gorączkowo trzyma się jakiejś absurdalnie wysokiej liczby Celsjuszy. Odmawiając przy tym przyjmowania jadła i napoju, co nieco utrudnia podawanie lekarstw. Jeszcze trochę a opracowalibyśmy technologię podawania medykamentów we wdychanym powietrzu.
Dostrzegamy wszelako światełko w tunelu - porannej kaszce nie powiedziano nie. Wyzdrowienie zbliża się wielkimi krokami. To chyba nie będzie długi "Proces"?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz