Wypłynęliśmy z pływalni i pomknęliśmy przez zmrożony krajobraz z taka prędkością, że minusy roztrzaskiwały się o maskę samochodu. Potomstwo, po okresie hiperaktywności basenowej, wpadło w katatonię - w chwili obecnej pochrapuje lekko, nie reagując na bodźce w postaci zjadanego obok ciasta!
Gdyby nie to, że sami jesteśmy wycieńczeni, moglibyśmy odtrąbić sukces w poszukiwaniu wyłącznika dzieci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To jak poszukiwanie Świętego Graala.
OdpowiedzUsuńAlbo rozbijanie atomu za pomocą młotka.
Usuń