piątek, 21 sierpnia 2009


Dzisiaj do pełni szczęścia do domu wszedł krokiem pewnym kot. Nie wiem, czym to wytłumaczyć, ale mam wrażenie, że moja obecność przeszkadza tym wszystkim biednym stworzeniom, na które jestem uczulona i które tak bezwzględnie tępię.
One są po prostu zbyt dobrze wychowane, żeby o tym mówić, ale najlepiej byłoby, gdybym na zimę wyprowadziła się na okoliczny ugór.

5 komentarzy:

  1. Kot jest niezłym sposobem na mysz. Może wyprowadź się na jakiś czas na ten ugór i poczekaj aż się z nią rozprawi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tak dalej pójdzie, to pojawi się pies, który będzie tępił kota, wilczur tępiący psa itd. Aż w domu znajdziesz doniczkę z petunią i najwyraźniej zaskoczonego kaszalota. :D
    jeż jerzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny ten rysunek!!! I kot i mysz i cała reszta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Maria: i Ty przeciwko mnie?
    @jeż jerzy: na razie mam tylko zaskoczoną doniczkę
    @Anna: jesteś jedyną osobą, która rozpoznała, że to mysz miała być

    OdpowiedzUsuń
  5. mysz wydała mi się zbyt oczywista by ją rozpoznawać

    OdpowiedzUsuń