Dzisiaj do pełni szczęścia do domu wszedł krokiem pewnym kot. Nie wiem, czym to wytłumaczyć, ale mam wrażenie, że moja obecność przeszkadza tym wszystkim biednym stworzeniom, na które jestem uczulona i które tak bezwzględnie tępię.
One są po prostu zbyt dobrze wychowane, żeby o tym mówić, ale najlepiej byłoby, gdybym na zimę wyprowadziła się na okoliczny ugór.
Kot jest niezłym sposobem na mysz. Może wyprowadź się na jakiś czas na ten ugór i poczekaj aż się z nią rozprawi?
OdpowiedzUsuńJak tak dalej pójdzie, to pojawi się pies, który będzie tępił kota, wilczur tępiący psa itd. Aż w domu znajdziesz doniczkę z petunią i najwyraźniej zaskoczonego kaszalota. :D
OdpowiedzUsuńjeż jerzy
Ale fajny ten rysunek!!! I kot i mysz i cała reszta :)
OdpowiedzUsuń@Maria: i Ty przeciwko mnie?
OdpowiedzUsuń@jeż jerzy: na razie mam tylko zaskoczoną doniczkę
@Anna: jesteś jedyną osobą, która rozpoznała, że to mysz miała być
mysz wydała mi się zbyt oczywista by ją rozpoznawać
OdpowiedzUsuń