W drodze do Gdańska minęliśmy szosę obsadzoną drzewami rosnącymi tak równo, że całość przypominała ilustrację z czytanki ("To pole. Ola hula po polu"). Chciałam się tym ważkim spostrzeżeniem podzielić z Łukaszem, ale umknęło mi słowo "elementarz".
- Jak się nazywa książka, z której dzieci uczą się czytać? - pytam zatem.
- Analfabetarz - z politowaniem podpowiada Łukasz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

To pole. A przy polu topole. A to Pola z Opola, koleżanka Oli.
OdpowiedzUsuń;D
Zaiste :D
OdpowiedzUsuńNie wiem jak mogłam przeoczyć!
Czy mogę "Analfabetarz" wykorzystać w moim pyszczeniu na forach, zwłaszcza w odniesieniu do niektorych naszych p osłów? ;-)
OdpowiedzUsuńCałuje i nieśmiało upraszam się o więcej fotek Franka!
make peace not war
OdpowiedzUsuń