Mamy mysz. A w zasadzie mysz ma nas. Za nic. I grasuje w szafkach. Skandaliczne to zachowanie próbuje ukrócić Łukasz za pomocą trutki. Na razie bez sukcesu, bo gryzoń od toksyn stroi. Mogę się natomiast założyć, że skarży się innym myszom na warunki lokalowe ("jakieś podejrzane typy kręcą się pod szafkami") i na fatalną kuchnię.
PS Wypróbowane metody na eksmisję myszy rada poznam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Sprawdzony sposób: tradycyjna pułapka na myszy (2,50zł w GieeSie) i słoninka na przynętę. Ewentualnie pułapka żywołowna według przepisu mojego dziadka, czyli szklanka i złotówka. Wtedy były jeszcze te stare, aluminiowe złotówki, ale i te współczesne mogą się nadać, bądź cokolwiek podobnego w kształcie i rozmiarze. Ustawia się szklankę do góry dnem na postawionej na rancie złotówce, pod szklanką umieszcza się smakołyk. Mysz wchodząc pod szklankę trąca monetę i już! Życzę rychłych sukcesów w deratyzacji, tym bardziej, że na myszy to chyba jesteś uczulona...
OdpowiedzUsuńJak wiesz dzieciństwo spędziłem na Ziemiach Odzyskanych.
OdpowiedzUsuńPoniemiecka chałupa miała spiżarnię - taką pół piwniczkę.
Niby murowaną i szczelną ale jednak w pewnym okresie jakimś cudem zadomowiły się w niej myszy. Gdy otwierałem drzwi przelatywały mi przed nosem w ucieczce z półki na półkę.
Wyprowadziły się, dopiero wtedy gdy którąś złapałem w locie za ogon.
Taki był wtedy ze mnie szybki Zdzich ;-)))
Uściski, dla Wszystkich!
Z wyjątkiem myszy of kurz ;-)
Nieźle! Zasługujesz na tytuł Największego myszołowa. Żałuję, że nie mam podobnych umiejętności. Myszy są dla mnie zbyt ulotne, rzekłabym.
OdpowiedzUsuńTeż ściskamy (pominąwszy mysz)
@Maria: zgodnie z Twoimi radami zainwestowałam pięciozłotówkę, ha!
OdpowiedzUsuńi jak odmyszanie? inwestycja się zwróciła z nawiązką czy tylko odzyskałaś wkład własny?
OdpowiedzUsuńTylko odzyskałam. Łukasz twierdzi, że była to próba dania myszy łapówki. Nie wiemy tylko, czy to stworzenie jest takie nieprzekupne, czy kwota była zbyt mała.
OdpowiedzUsuń